Żona Andrzeja Sołtysika wyznała że przez endometriozę długo nie mogła zajść w ciążę. To problem wielu kobiet Endometrioza jest chorobą narządów płciowych kobiety charakteryzującą się obecnością komórek błony śluzowej trzonu macicy (endometrium) poza jamą macicy (komórki ektopowe). Komórki te (i ich podścielisko) przypominają budową komórki znajdujące się wewnątrz jamy (endometrium) i wykazują aktywność wydzielniczą. Dieta niskohistaminowa powinna bazować na świeżych, niskoprzetworzonych produktach spożywczych. Za bezpieczne uznaje się między innymi: świeże mięso z dobrego źródła, ryby o białym mięsie, nabiał, produkty zbożowe oraz większość warzyw i owoców. Z jadłospisu diety antyhistaminowej trzeba wykluczyć: produkty fermentowane i Informacje ogólne. Endometrioza jest chorobą przewlekłą charakteryzującą się obecnością błony śluzowej macicy (endometrium) poza jej jamą, na przykład na jajnikach, jajowodach, pęcherzu moczowym, jelicie i innych narządach. W rzadkich przypadkach może ona również pojawić się na przeponie i płucach 3. - Endometrioza jak bluszcz, cewka moczowa jak słomka. Gdy mówimy otwarcie o zdrowiu, choroby przestają być takie straszne - mówi Aga Szuścik, autorka poradnika "GinekoLOGICZNIE". lirik maula ya sholli wasallim daiman abada maher zain. fot. Fotolia Endometrioza to jedno z częstszych ginekologicznych schorzeń. Ale u niektórych kobiet komórki endometrium przenikają do miejsc, w których absolutnie nie powinny się znaleźć, np. do jajników, jajowodów, ścianek pęcherza, jelit, pochwy itd. Tam zachowują się nadal jak wewnątrz macicy – narastają, a potem złuszczają się. To powoduje powstawanie blizn, zrostów, guzków, torbieli i stanów zapalnych. Sprawdź, po czym poznać objawy endometriozy! Jak rozpoznać objawy endometriozy? Endometrioza może początkowo nie dawać żadnych objawów albo tak dyskretne, że uchodzą uwagi. Zwykle jednak sygnałem, który trudno przeoczyć, jest silny ból przed miesiączką i (lub) w jej trakcie. Nie daj sobie wmówić, że to normalne! Jeśli dolegliwości są na tyle dotkliwe, że utrudniają ci normalne funkcjonowanie, w dodatku nie ustępują po zażyciu dostępnych bez recepty leków przeciwbólowych, powiedz o tym ginekologowi. Inne objawy, które także mogą wskazywać na endometriozę, to: obfite i (lub) nieregularne miesiączki, występujące podczas okresu bolesne oddawanie moczu lub stolca, niezależne od fazy cyklu bóle podczas współżycia, bóle w okolicy krzyża, ból kości ogonowej, odbytu czy miednicy, dolegliwości pokarmowe: niestrawność, wzdęcia, biegunki, zaparcia, bardzo bolesne jajeczkowanie, problemy z zajściem w ciążę, zmęczenie, bóle głowy, zwiększona podatność na infekcje. Objawy mogą występować łącznie lub pojedynczo. Mimo że część z nich nie wskazuje na kobiece problemy, powiedz o nich ginekologowi. Gdy będzie miał pełną wiedzę o dolegliwościach, łatwiej postawi diagnozę. Czy jesteś zagrożona endometriozą? [TEST] Endometrioza - jak zdiagnozować chorobę? Czasem do wykrycia choroby wystarczy wywiad z pacjentką, badanie ginekologiczne i USG lub rezonans magnetyczny. Zwykle jednak konieczne jest przeprowadzenie laparoskopii. To badanie inwazyjne, wykonywane w znieczuleniu ogólnym. Polega na zrobieniu 3 maleńkich nacięć na brzuchu, przez jedno wprowadzane jest urządzenie umożliwiające obejrzenie organów wewnętrznych, a przez pozostałe – narzędzia chirurgiczne, dzięki którym można pobrać wycinki tkanki do badania, a w razie potrzeby usunąć np. torbiele. Na czym polega leczenie endometriozy? Wielu pacjentkom pomaga już wykonanie laparoskopii. Ponieważ jednak choroba lubi nawracać, a jej ogniska mogą być liczne, zwykle konieczne są też leki: przeciwbólowe – łagodzą towarzyszące endometriozie dolegliwości, hormonalne – hamują przyrastanie endometrium. Terapia zależy od tego, czy pacjentka chce wkrótce mieć dzieci, czy nie. U kobiet, które pragną zostać matkami, podczas laparoskopii udrożnia się (w razie potrzeby) jajowody i przepisuje krótką kurację odpowiednio dobranymi tabletkami antykoncepcyjnymi (po ich odstawieniu trzeba podjąć starania o dziecko). U pań, które nie decydują się na macierzyństwo, wprowadza się leki o działaniu przeciwzapalnym i hamującym wytwarzanie estrogenów, a co za tym idzie przyrost endometrium. Jaką dietę powinnaś stosować? Endometrioza wymaga leczenia farmakologicznego i chirurgicznego i żaden, nawet najlepiej skomponowany jadłospis tego nie zmieni. Ale zdrowe menu może zmniejszyć nasilenie dolegliwości i skłonność do ich występowania. To wybieraj! warzywa i owoce – zawarte w nich przeciwutleniacze wzmacniają odporność i sprzyjają zachowaniu równowagi hormonalnej; tłuste morskie ryby, olej rzepakowy i lniany, orzechy włoskie – to a źródła kwasów omega-3. Te zaś działają przeciwzapalnie i łagodzą skurcze macicy, przez co miesiączka nie jest tak bolesna; pełnoziarniste pieczywo, kasze, razowe makarony i brązowy ryż – dostarczają błonnika, który nie tylko reguluje trawienie, ale też obniża poziom estrogenów. Tego unikaj! wieprzowina, wołowina i tłuszcze zwierzęce – pobudzają wytwarzanie substancji zaostrzających stany zapalne i ból; kawa, alkohol i słodycze – nasilają objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS), a ten u kobiet z endometriozą i tak zazwyczaj jest intensywniejszy niż normalnie. Zadbaj o swoje zdrowie! Na podstawie artykułu Diany Ożarowskiej-Sady z Przyjaciółki Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem! Endometrioza to choroba, która może zamienić życie w prawdziwy koszmar, spowodować, że miesiączka stanie się nie do zniesienia. O tym, jak wygląda życie z endometriozą przekonali się Ania i Jarek – para, która już od kilku lat toczy walkę z tą uciążliwą chorobą. Ania postanowiła opowiedzieć o swoich zmaganiach. Mówi się na nią „wędrująca śluzówka”. To trafne określenie, bo w przebiegu endometriozy błona śluzowa macicy rzeczywiście „wędruje” po organizmie kobiety. Dlaczego tak się dzieje? Nie do końca wiadomo. Endometrioza skrywa bowiem przed nami jeszcze wiele tajemnic. To choroba, która może zamienić życie w prawdziwy koszmar, spowodować, że miesiączka stanie się nie do zniesienia. O tym, jak wygląda życie z endometriozą przekonali się Ania i Jarek – para, która już od kilku lat toczy walkę z tą uciążliwą chorobą. Ania postanowiła opowiedzieć o swoich zmaganiach. Kiedy zorientowałaś się, że coś jest nie tak? Miałaś jakieś niepokojące symptomy zanim udałaś się do lekarza? Ania: Pierwszy niepokojący objaw zaobserwowałam u siebie już jako nastolatka. Był nim przedłużający się okres. Niekiedy trwał nawet 30 dni! Moja mama bardzo się tym przejęła, zaczęłyśmy więc szukać specjalisty, który mógłby mi pomoc. I tak w wieku 16 lat trafiłam do ginekologa dziecięcego. Pani doktor nie wskazała dokładnej przyczyny przedłużającej się miesiączki. Stwierdziła, że to może być stres, przemęczenie albo zaburzenia hormonalne. Dostałam leki, które miały wyregulować mój cykl, co ostatecznie się udało. Przez parę kolejnych lat nie miałam żadnych niepokojących symptomów. Koleżanki narzekały na bolesne okresy, podczas, gdy ja nie mogłam skarżyć się ani na ból, ani na obfite krwawienie. Problem powrócił, gdy skończyłam 25 lat. Wraz ze zbliżającym się okresem zaczynałam odczuwać bardzo silne bóle podbrzusza, z silnym parciem na kiszkę stolcową. Ból dodatkowo narastał podczas wypróżniania się. Początkowo myślałam, że z wiekiem mój organizm po prostu się zmienia i inaczej niż kiedyś reaguję na miesiączkę. Stosowałam już wtedy tabletki antykoncepcyjne i myślałam, że moje dolegliwości wynikają z 7-dniowej przerwy w ich zażywaniu, kiedy standardowo występowało krwawienie. Ból zamiast ustępować nasilał się jednak z każdym kolejnym okresem. Mam raczej niski próg bólu, więc przeszło mi przez głowę, że może jestem przewrażliwiona i zwyczajnie wyolbrzymiam problem. A ja już wtedy brałam silne leki przeciwbólowe na bazie opioidów. Ginekolog porównał nawet kiedyś mój ból do bóli porodowych. I rzeczywiście… Gdybym miała go ocenić w 10-cio stopniowej skali, spokojnie dostałyby „10-tkę”. Wiele kobiet nie otrzymuje odpowiedniej diagnozy. Słyszą, że miesiączka musi boleć albo, że „taka jest ich uroda”. Jak to było w Twoim przypadku? Czy lekarz podszedł poważnie do Twojego problemu? Ania: Niestety z ust wielu lekarzy padają podobne słowa. Ja też usłyszałam, że „okres musi boleć”. Co ciekawe, podczas jednej z wizyt ginekolog nawet zasugerował endometriozę, ale to wciąż było tylko gdybanie. Nie usłyszałam żadnych konkretów, zaleceń co do dalszej diagnostyki. Dostawałam tylko bardzo silne leki przeciwbólowe. Jednocześnie był to czas, kiedy z Jarkiem zaczęliśmy powoli myśleć o dziecku. Pierwsze próby nie przynosiły rezultatu, ale wtedy jeszcze nie przejmowaliśmy się tym zanadto. Z czasem ból stawał się coraz silniejszy. Nie byłam w stanie podnieść się z łóżka i zrobić sobie herbaty, nie mówiąc już o innych czynnościach. Leki, które brałam nie przynosiły ulgi. W końcu pewnego dnia, gdy ból był już nie do zniesienia, mąż zawiózł mnie na ostry dyżur. Dopiero tam dowiedziałam się, że miesiączka nie powinna tak wyglądać i potrzebna jest dalsza diagnostyka. Jak wyglądał proces diagnostyczny? W ostatnim czasie przeszłaś kilka operacji. Mogłabyś o tym opowiedzieć? Ania: Jeszcze w szpitalu powiedziałam lekarzowi, że mój ginekolog napomknął coś o endometriozie, ale w żaden sposób nie zostało to potwierdzone. Opisałam mu też wszystkie swoje dotychczasowe objawy. W szpitalu zbadał mnie ginekolog, zrobiono USG. Lekarze stwierdzili, że bez badania laparoskopowego, nie będą w stanie stwierdzić, co mi jest. Wyznaczono mi termin zabiegu. W jego trakcie okazało się, że laparoskopia nie wystarczy i trzeba przeprowadzić laparotomię [otworzyć powłoki brzuszne – przyp. red.]. Lekarze znaleźli cysty i torbiele na jajnikach, które zdecydowali się usunąć. Jednak przeprowadzone później badania patomorfologiczne nie wykazały ognisk endometriozy. Tkanka endometrialna najczęściej umiejscawia się w jajnikach, jednak może „powędrować” także do otrzewnej, pęcherza moczowego, jelit, a nawet do tak odległych miejsc jak płuca, oko czy mózg. U Ciebie ogniska endometriozy znaleziono w jelicie. Jak lekarzom udało się do nich dotrzeć? Ania: Jak już wspomniałam, lekarzom oprócz kilku torbieli nie udało się znaleźć ognisk endometriozy w obrębie układu rozrodczego. Zaniepokoiła ich jednak dziwna wypukłość na jelicie. Dostałam więc skierowanie na kolonoskopię. Ona również nie wykazała jednak żadnych nieprawidłowości. Na szczęście lekarze postanowili pójść o krok dalej. Dostałam skierowanie na rezonans magnetyczny. Tak naprawdę dopiero to badanie ujawniło, że z moim jelitem dzieje się coś złego. Z opisu badania sporządzonego przez radiologa wynikało, że podejrzewają u mnie raka jelita grubego. Cała sytuacja kompletnie mnie dobiła. Trudno było mi pojąć, że mogę chorować na raka. Miałam przecież niespełna 30 lat i całe życie przed sobą. Nie było mi łatwo powtrzymać łez… Ostatecznie skończyło się operacją, podczas której wycięto mi spory fragment jelita. Jeszcze przed zabiegiem, oprócz zgody na resekcje jelita, musiałam wyrazić zgodę na ewentualną stomię. Lekarze nie wiedzieli tak naprawdę, co znajdą w moim brzuchu. Woleli więc przygotować mnie na każdy możliwy scenariusz. W pierwszym odruchu po wybudzeniu od razu zaczęłam orientować się w sytuacji. Na szczęście zobaczyłam jedynie opatrunek i dren. Obyło się więc bez stomii… Wycięty materiał trafił do badania histopatologicznego – jego wynik jednoznacznie wskazał obecność tkanki endometrialnej. Reasumując, wszczepiła się ona tak głęboko, że nie dało się do niej dotrzeć żadnymi metodami. Dopiero wycięcie fragmentu jelita i jego dokładne zbadanie pozwoliło postawić diagnozę. Jak na nią zareagowałaś? To był dla Ciebie szok? A może przeczuwałaś, że to może być endometrioza? Ania: O endometriozie słyszałam już wcześniej, ale moja wiedza na jej temat była dość szczątkowa. Nie wiedziałam jak przebiega, ani na czym dokładnie polega. Swoją wiedzę uzupełniłam dopiero po pobycie w szpitalu. Na samą laparoskopię (która ostatecznie okazała się laparotomią) szłam bez stresu. Pomyślałam – zrobią, co mają zrobić i będzie spokój. Co najwyżej dostanę jeszcze na chwilę jakieś leki i będę mogła o wszystkim zapomnieć, przynajmniej na jakiś czas. Pomyślałam nawet, że dzięki zabiegowi będę mogła wreszcie wcielić w życie plany o macierzyństwie. Zdecydowanie bardziej stresowałam się przed operacją jelita. Wisiała nade mną wizja nowotworu i bałam się, że diagnoza się potwierdzi. Jak w Twoim przypadku wygląda leczenie endometriozy? Ania: Zaraz po postawieniu diagnozy lekarz przepisał mi leki, które miałam stosować przez pół roku. Leczenie farmakologiczne miało „wytępić” ewentualne ogniska endometriozy, które mogły być jeszcze obecne, a których nie udało się wyciąć. Osobiście nie miałam większych problemów z ich stosowaniem, ale wiem, że wielu kobietom sprawia to ogromną trudność. Leki stosowane w endometriozie mogą wywoływać wiele skutków ubocznych, takich jak uderzenie gorąca, niekontrolowane tycie czy problemy z cerą. W moim przypadku skutki uboczne pojawiły się, ale w niewielkim stopniu. Leczenie farmakologiczne zakończyło się kontrolnym USG, RM w celu sprawdzenia, czy nie ma kolejnych nowych ognisk endometriozy. Na szczęście terapia okazała się skuteczna. Leki pomogły, ale słyszałam o przypadkach, kiedy terapia musi zostać powtórzona. Obecnie jestem pod kontrolą lekarza ginekologa oraz lekarza rodzinnego. Co 2 miesiące muszę wykonywać badania laboratoryjne, morfologię, próby wątrobowe oraz marker Ca 125, który służy do określenia stopnia endometriozy w organizmie. Endometrioza to nie tylko ból podczas miesiączki… Co poza bólem jest najbardziej frustrujące w tej chorobie? Jak wygląda życie z endometriozą? Ania: Ponieważ u mnie endometrioza ulokowała się w jelicie grubym, największą trudność sprawiało mi wypróżnianie się. Dolegliwości pojawiały się jeszcze przed miesiączką i były bardzo silne. Nie wiem, jak wyglądają bóle porodowe, bo nigdy jeszcze nie rodziłam, ale myślę, że spokojnie można by je przyrównać do bóli towarzyszących endometriozie. Często przez bardzo długi czas nie wychodziłam z toalety, a wykonanie tak podstawowej czynności jak wypróżnienie się, było dla mnie katuszą. Jak już wspomniałam, nie pomagały żadne leki, nawet te najsilniejsze, z dodatkiem środków narkotycznych. Wszystko zmieniło się po operacji jelita. Pierwszy raz od 5 lat korzystając z toalety, nie czułam bólu i dyskomfortu. Oczywiście w dalszym ciągu czasem odczuwam delikatne pobolewanie. Teraz oceniam je jednak na „1” a nie na „10”. Różnica jest więc ogromna. Nareszcie mogę normalnie funkcjonować! Dla wielu kobiet endometrioza oznacza niepłodność. Czy tak też jest w Twoim przypadku? Ania: O tym, że choruję na endometriozę, dowiedziałam się w momencie, kiedy z mężem zaczęliśmy poważnie myśleć o dziecku. Wiem, że problem zaczyna się, gdy po roku regularnych starań nie udaje się zajść w ciążę. Kiedy czas ten upłynął, a dwie kreski na teście ciążowym się nie pojawiały, zaczęłam się niepokoić. Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że będzie to u nas aż tak duży problem. Obecnie, pomimo leczenia i zabiegów, które przeszłam, starania o dziecko trwają nadal i mam ogromną nadzieję, że kiedyś nam się uda. Kobiety chore na endometriozę nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem. Jak rodzina i najbliższe otoczenie reagują na Twoją chorobę? Czujesz wsparcie z ich strony? Ania: Mam to szczęście, że żyję w czasach, w których o endometriozie mówi się dużo. Nawet, jeśli nie wiemy za wiele o tym schorzeniu, to przynajmniej o nim słyszeliśmy i mamy świadomość, że taka choroba istnieje. W sieci znajdziemy też mnóstwo artykułów na temat endometriozy, for czy grup wsparcia. Być może właśnie dlatego, gdy usłyszałam diagnozę, nie poczułam się w żaden sposób wyobcowana czy wykluczona. Moja rodzina razem ze mną przeglądała dostępne materiały, by jak najwięcej dowiedzieć się o schorzeniu, na które cierpię. Myślę, że dzięki temu łatwiej było mi zaakceptować całą sytuację. Bo ja swoją endometriozę akceptuję, czego dowodem jest fakt, że postanowiłam Ci o niej opowiedzieć. A jak na endometriozę zareagował Twój mąż? Czy choroba wpłynęła jakoś na Wasze relacje? Ania: Chyba spowodowała, że jeszcze bardziej zbliżyliśmy się do siebie. Dużo więcej rozmawiamy. Jesteśmy MY, jako para, i jest endometrioza, która poniekąd żyje swoim życiem - we mnie. Uważam, że wyrozumiałość ze strony partnera jest w tym przypadku bardzo ważna. Jeśli mężczyzna, z którym jesteśmy nie rozumie naszej choroby, nie wspiera nas to na pewno jest trudniej i czasem lepiej odpuścić. Życie pisze różne scenariusze, nigdy nie wiemy, z jakimi trudnościami przyjdzie się nam zmierzyć. A życiowego partnera powinniśmy akceptować takim, jakim jest, wspierać zarówno w dobrych jak i w złych chwilach. Ja pod tym względem jestem ogromną szczęściarą, bo od początku dostałam od Jarka ogromne wsparcie. Starałam się też, aby nie było ono jednostronne. To był trudny czas dla nas obojga. Robiłam więc wszystko, co mogłam, aby pomóc mężowi oswoić się z całą sytuacją. Gdy pojawia się problem niepłodności, pojawiają się też wzajemne oskarżenia. U nas takiej sytuacji nie było – chorujemy razem, razem chodzimy na wszystkie wizyty lekarskie i o dziecko też walczymy razem. Jesteście dopiero na początku swojej walki o potomstwo. Gdyby się jednak okazało, że żadna z metod leczenia niepłodności nie przyniosła rezultatu, rozważacie in vitro? Ania: Oczywiście, rozważamy każdy scenariusz i in vitro także wchodzi w grę. Dla nas jest to jednak ostateczność. Zanim zdecydujemy się na zapłodnienie pozaustrojowe, chcielibyśmy skorzystać ze wszystkich możliwych rozwiązań. Tak jak mówiłaś, jesteśmy dopiero na początku drogi. Choć o dziecku myślimy już od dłuższego czasu, to samą diagnostykę i leczenie rozpoczęliśmy stosunkowo niedawno, bo na początku 2019 roku. Są kobiety, które zachodzą w ciążę i rodzą zdrowe dzieci, nawet nie wiedząc, że mają endometriozę. Bardzo się z tego cieszę, jednak mam świadomość, że nam może się nie udać. Obecnie jestem w trakcie leczenia farmakologicznego, ogniska endometriozy w każdej chwili mogą się jednak odnowić. Dlatego staramy się cały czas kontrolować sytuację. Edometrioza jest chorobą, którą leczy się latami. Najczęściej ustępuje dopiero wraz z ustaniem miesiączki, czyli po menopauzie. Mam świadomość, że operacja czy leki, nie rozwiązują problemu raz na zawsze. Być może w niedługim czasie znów będę musiała poddać się jakiemuś zabiegowi – czas pokaże. Co chciałabyś powiedzieć młodym kobietom, które dopiero czekają na diagnozę lub które właśnie dowiedziały się, że chorują na endometriozę? Ania: Przede wszystkim chciałabym im powiedzieć, żeby nie czuły się gorsze. Kobieta z endometriozą i każda, która z jakichś powodów nie może mieć dzieci, nie ma w sobie żadnej skazy. Choruje tak samo jak chorują np. osoby z cukrzycą czy inną chorobą przewlekłą. Dzień, w którym kobieta usłyszy diagnozę rzeczywiście może być ciężki. Na mnie też spadła jak grom z jasnego nieba. Warto wówczas poddać się emocjom, wypłakać się – tak porządnie. Następnego dnia trzeba wstać i powiedzieć sobie – DAM RADĘ! Na pewno w otoczeniu każdej kobiety jest wielu ludzi – mąż, rodzice, przyjaciele – którzy będą chcieli ją wesprzeć. Wystarczy jedynie drobny sygnał, że tej pomocy potrzebuje i jest gotowa z niej skorzystać. Endometrioza to nie wyrok. Da się z nią funkcjonować na różne sposoby i jak do wszystkiego i do endometriozy można się przyzwyczaić. Czasem wymaga poddania się jednej operacji, czasem dwóch. Jednak myślę, że warto próbować. Cieszmy się, że żyjemy w czasach, w których medycyna jest już na tyle rozwinięta, że może nam zaproponować bardzo różne rozwiązania. Wiele osób pyta mnie, czy nie czuję żalu, gdy któraś z koleżanek chwali się swoją ciążą lub umieszcza w mediach społecznościowych kolejne zdjęcie swojego malucha. Nie. Ja cieszę się ciążą każdej mojej koleżanki i za każdą trzymam kciuki. Jednocześnie wierzę, że na nas też kiedyś przyjdzie pora. Masz bolesne miesiączki? Podejrzewasz u siebie endometriozę? Skonsultuj się ze specjalistą Gyncentrum. Zadzwoń: 32 506 57 77 Napisz: info@ Problemy z zajściem w ciążę Nie są znane przyczyny jej powstawania dlatego jest trudna w leczeniu. Jeżeli jednak myślisz o zajściu w ciążę, endometrioza może okazać dużą przeszkodą. Dlatego trzeba działać. Nie ma jednej metody walki z tą chorobą. Najwięcej zależy od tego, czy utrudnia ona zapłodnienie. Jeżeli tak, to konieczne staje się wykonanie zabiegu chirurgicznego. Najważniejsze jest wczesne rozpoznanie choroby i niedopuszczenie, aby powstały duże jej ogniska i nieodwracalne zmiany. Zobacz, jakie są metody leczenia endometriozy w zależności od jej objawów i stanu rozwoju. Endometrioza - tajemnicza choroba To bardzo dokuczliwe schorzenie, bolesne i utrudniające codzienne funkcjonowanie kobiety Z drugiej strony medycyna nadal nie umie jednoznacznie powiedzieć, co jest przyczyną jego powstawania, tak więc choroba pozostaje dość tajemnicza. Endometrioza polega na rozroście błony śluzowej macicy (endometrium) poza jej obręb i obecności w miejscach, w których nie powinno jej być. Najczęściej są to jajniki, jajowody, drogi moczowe, jelita, pochwa. Objawia się głównie w postaci: bolesnych, obfitych miesiączek, bólu brzucha podczas stosunków seksualnych, bólu w miednicy, dolegliwości pokarmowych - niestrawność, wzdęcia, biegunki, zaparcia, problemów z zajściem w ciążę, Nieleczona endometrioza może stać się przyczyną bezpłodności. Leczenie choroby - łagodzenie bólu i zapobieganie jej rozwojowi W terapii chodzi przede wszystkim o złagodzenie objawów i skutków choroby. Polega to na: wyeliminowaniu dolegliwości bólowych, usunięciu ognisk choroby, a przynajmniej zmniejszeniu ich rozmiaru, przywróceniu płodności. W tym celu stosuje się dwa sposoby leczenia: farmakologiczny i operacyjny. Często stosowane są obie metody celem zwiększenia efektów leczenia. Leczenie endometriozy terapią hormonalną Celem leczenia farmakologicznego jest przede wszystkim złagodzenie objawów choroby, którymi są głównie bardzo mocne bóle brzucha i okolicy miednicy mniejszej oraz zastopowanie jej rozwoju. W tym celu stosuje się: leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, leczenie hormonalne. Stosowanie leków hormonalnych polega za podawaniu przez co najmniej rok dwuskładnikowych tabletek antykoncepcyjnych, które mają zahamować czynności jajników i zastopować miesiączkę (w zależności od stanu choroby stosuje się zarówno tabletki wywołujące krwawienie co 28 dni, jak i takie, które je zatrzymują na czas leczenia). W ten sposób zmniejsza się stężenie estrogenów w organizmie, a co za tym idzie rozrastanie endometrium. Przyczynia się to do wygaszenia ognisk endometriozy. W związku z zahamowaniem jajeczkowania i miesiączki terapii hormonalnej nie stosuje się u kobiet mających problemy z zajściem w ciążę. W ich przypadku stosuje się leczenie operacyjne. Walka z endometriozą za pomocą chirurgii Leczenie operacyjne jest konieczne w sytuacji, jeżeli choroba utrudnia zajście w ciążę. Stosuje się wówczas operację laparoskopową (wprowadza się endoskop i inne specjalne narzędzia do jamy brzusznej poprzez niewielkie nacięcie powłok brzucha) polegającą na: wycięciu ognisk choroby, usunięciu torbieli, usunięciu zrostów w celu udrożnienia jajowodów. Rezygnuje się z operacji, gdy torbiele endometrialne są niewielkich rozmiarów (do 3 cm), ponieważ w takiej sytuacji zabieg często prowadzi do zmniejszenia rezerwy jajnikowej nie poprawiając szansy na samoistną ciążę. U kobiet z bardzo zaawansowaną endometriozą, ale nie planujących ciąży zabieg chirurgiczny może polegać na obustronnym usunięciu jajników, a czasami nawet macicy, czyli histerektomii. Tak głęboka interwencja operacyjna nie zawsze prowadząca do całkowitego wyleczenia - dolegliwości bólowe nadal występują u 15 procent operowanych kobiet. W przypadku pań planujących ciążę zabieg wymaga szczególnej ostrożności, tak aby w żaden sposób nie uszkodzić jajników i nie naruszyć ich pracy. Zdaniem niektórych ekspertów wycięcie ognisk endometriozy może być nawet trudniejsze niż w przypadkach chorób onkologicznych. Dotyczy to szczególnie głębokiej postaci endometriozy obejmującej jelito grube, moczowody, pęcherz moczowy i tętnice maciczne. W ciągu pół roku po zabiegu chirurgicznym płodność kobiety znacznie się poprawia, a co za tym idzie zwiększa się szansa na zapłodnienie. Sukces leczenia endometriozy O tym, czy leczenie zakończy się sukcesem, decyduje w głównym stopniu stan choroby. W przypadku zaawansowanych zmian oraz u kobiet powyżej 35 roku życia rozwiązaniem problemu z zajściem w ciążę może okazać się jedynie zapłodnienie pozaustrojowe - in vitro lub zabieg inseminacji. Mimo początkowej skuteczności terapii dolegliwości mogą nawracać. Operacja chirurgiczna zlikwiduje powstałe już zmiany, ale nie zapobiegnie powstawaniu nowych. Leczenie dietą choroby W leczeniu endometriozy sporą rolę do odegrania ma odpowiednia dieta oraz wysiłek fizyczny. Warto w odżywianiu postawić na: większą ilość owoców oraz warzyw - zwłaszcza żółte i czerwone zawierają przeciwutleniacze w postaci witaminy A, C, E oraz beta karotenu, produkty bogate w kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 - przede wszystkim ryby morskie, unikanie spożycia tłuszczów trans - znajdują się w tłustym mięsie, margarynie, smażonych potrawach. Kobiety aktywne, regularnie uprawiające wysiłek fizyczny są w mniejszym stopniu narażone na ryzyko tworzenia się zrostów i znacznie rzadziej uskarżają się na dolegliwości bólowe w miednicy. Zobacz też: Niepłodność to problem obojga partnerów​ Niepłodność się leczy. Zobacz kiedy i w jaki sposób Najlepszy wiek na zajście w ciążę - radzi ginekolog Endometrioza to trudna, przewlekła choroba ginekologiczna, na którą cierpią setki milionów kobiet na całym świecie. Schorzenie prowadzi do wielu powikłań, a nowe badanie wykazało, że istnieje niebezpieczna zależność między endometriozą a udarem. Jaka grupa pacjentek jest najbardziej zagrożona? Endometrioza, czyli nieprawidłowy rozrost błony śluzowej macicy poza jej obrębem, dotyka blisko 10 proc. kobiet w wieku reprodukcyjnym. Jej objawy są na tyle niespecyficzne, że w wielu przypadkach postawienie diagnozy trwa latami. Niestety, endometrioza powoduje u kobiet niepłodność i zaburzenia funkcjonowania narządów. To nie jedyne zagrożenia. Eksperci potwierdzili właśnie, że endometrioza u niektórych kobiet może prowadzić do powiązana z ryzykiem udaru: niepokojące daneNaukowcy z Uniwersytetu Arizony w Tuscon przeanalizowali dane dotyczące ponad 112 tys. kobiet w wieku rozrodczym. Badanie trwało 28 lat. W tym czasie doszło do 893 udarów. Endometrioza zdiagnozowana podczas laparoskopii występowała u 5244 kobiet. Badacze, biorąc pod uwagę wiele czynników, ustalili, że endometrioza zwiększa ryzyko udaru aż o 34 procent w porównaniu z kobietami, które są zdrowe. Ta grupa jest najbardziej zagrożona Największy odsetek udarów zaobserwowano u kobiet z endometriozą, którym usunięto macicę i/lub jajniki (39 proc.), a także stosujących hormonalną terapię zastępczą (16 proc.)– Dotychczasowe badania wskazywały, że endometrioza związana jest z większym ryzykiem chorób układu sercowo-naczyniowego. Inne prace sugerowały podwyższone ryzyko udaru u kobiet po histerektomii, nawet jeśli nie występowała u nich endometrioza – zauważa autorka analizy dr Leslie V. to oznacza, że każda kobieta chorująca na endometriozę powinna obawiać się udaru?– Te wyniki nie mówią o tym, że kobiety z endometriozą czeka udar. Wskazują jedynie na związek z umiarkowanym ryzykiem udaru. Kobiety z endometriozą powinny jednak obserwować swój stan zdrowia i konsultować z lekarzem czynniki ryzyka i metody prewencyjne – podkreślają badacze. Źródło: PAP Ania Gurynowicz to pochodząca z Białegostoku założycielka organizacji EndoPositive International, zajmującej się wsparciem kobiet chorych na endometriozę, a także coach zdrowia, mówca i autorka książki „Samotna w tłumie. Endometrioza – Jak z nią żyć?”. Na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale od kliku tygodni intensywnie promuje w całej Polsce swoją książkę i działalność organizacji. Zapytałyśmy ją o endometriozę, z którą sama się zmierzyła, o przyczyny choroby i jej leczenie, a także o wrażenie, jakie wywarł na niej Białystok po latach nieobecności. W swojej książce „Samotna w tłumie” wspominasz 26 kwietnia 1986 roku, kiedy wybuchła elektrownia jądrowa w Czarnobylu. Właśnie mija 30 lat od tego strasznego zdarzenia, o którym napisałaś „Wtedy nie zdawałam sobie sprawy jaki wpływ na moje życie będzie miał ten dzień.” Czy mogłabyś opowiedzieć coś więcej na temat związku tego wydarzenia z twoją chorobą, jaką jest endometrioza, i wieloma innymi schorzeniami? Ludzie bardzo dużą wagę przywiązują do przyszłości, zapominając o ważnych wydarzeniach (typu Czarnobyl) z przeszłości. Składa się na to wiele czynników, np. czynniki polityczne, ponieważ pewne informacje są podawane społeczeństwu, by nas uspokoić, żebyśmy mogli dalej żyć swoim życiem. Kiedy byłam dzieckiem nie zdawałam sobie sprawy, że wiadomość o jakimś tam wybuchu w obcym kraju, która nie miała wtedy dla mnie większego znaczenia, będzie tak ważna w przyszłości… Tymczasem 20 lat później w Belgii wybuchła epidemia raka tarczycy. Naukowcy zastanawiali się, dlaczego, jak i skąd tyle zachorowań i doszli do tego, że jest to skutek Czarnobyla. W tamtym regionie jest to więc naukowo udowodnione. Nie wiem, czy w naszym regionie też tak jest czy nie, ale na pewno silnie uwarunkowane politycznie. Medycznie to bardzo skomplikowany temat. Czy tylko Czarnobyl ma wpływ na endometriozę? Na pewno nie, ale jest to jeden z bardzo ważnych komponentów chorób autoimmunologicznych w ogóle. Ale wpływają na nie także np. często podawane antybiotyki, które mogą się później przekładać na cienkie, przeciekające jelita czy osłabienie układu odpornościowego. Nawet produkcja plastikowych opakowań czy używanie mikrofalówki ma wpływ na nasze zdrowie! Nie każda kobieta wie, czym tak naprawdę jest endometrioza, że to bardzo złożona choroba, którą trudno zdiagnozować, a jeszcze trudniej z nią żyć. Czy mogłabyś w skrócie opowiedzieć naszym czytelniczkom, co to za przypadłość i dlaczego bardzo utrudnia kobietom życie? Z medycznego punktu widzenia chodzi o to, ze komórki z macicy przemieszczają się w różne miejsca, naprawdę ciężkie do określenia. Mogą być to narządy rozrodcze, jelita, wątroba, kręgosłup, płuca… Powoduje to bardzo duży ból i stany zapalane. Bardzo często endometrioza ewoluuje do raka. W endometriozie najtrudniejsza jest diagnoza, bo często pacjentki przychodzą do lekarza z takimi objawami jak migrena, ból jelit czy innymi dolegliwościami, ale niekoniecznie z bólem narządów rozrodczych. Taka kobieta, która nie wie jeszcze, że ma endometriozę, idzie więc np. do endykrynologa, gastrologa czy reumatologa, a tak naprawdę nie jest to problem do rozwiązania dla żadnego z tych lekarzy. Jedyne praktyczne i optymalne podejście do endometriozy to medycyna integralna – tylko całościowo można zwyciężyć tę chorobę. Może opowiesz coś więcej na temat tego integralnego podejścia? Czy jako psycholog potwierdzasz, że naprawdę na równi z leczeniem farmakologicznym tak bardzo liczą się dieta i wsparcie psychiczne? Opowiem to na bardzo prostym przykładzie. Przychodzi pacjentka, której są przepisywane leki, ale pomagają one tylko na pewien okres, po czym symptomy wracają. To znaczy, że faktyczny problem nie został rozwiązany. I zazwyczaj nikt nie pyta cię, jaka jest twoja historia, skąd jesteś, jakie było twoje dzieciństwo? Pytają tylko o „teraz”… Czyli jest to skupienie tylko na skutkach, a nie na przyczynach? Jak najbardziej. Dlaczego medycyna konwencjonalna sobie z tym nie radzi? Głównie dlatego, że pacjentka jest odsyłana od jednego lekarza do drugiego, a ci lekarze absolutnie się ze sobą nie komunikują. Jeden patrzy na jeden problem, drugi na inny, a nikt nie złoży tego w całość. Czy sama stosowałaś niekonwencjonalne metody leczenia? Jakieś skuteczne preparaty, które można zarekomendować osobom chorym? Jak najbardziej. Przede wszystkim wszystko jest zatwierdzone, nie ma nic nielegalnego albo takiego, co musielibyśmy kupić pod stołem. To pierwsza ważna sprawa. Druga sprawa to to, że ja osobiście spróbowałam każdej dziedziny medycyny. Od irydologii po wszelkie naturalne sposoby leczenia i również konwencjonalną medycynę, bo miałam też operację, której nie dało się uniknąć. Dieta też jest bardzo ważnym komponentem leczenia. Jaka dieta? Ciężko tu generalizować. Nasza organizacja, EndoPositive International bardzo dba o indywidualność. Każda chora powinna być traktowana bardzo indywidualnie. Dla jednej osoby najlepszy może okazać się weganizm, dla innej paleo czy jeszcze jakaś inna. My, EndoPositive, patrzymy na twoje potrzeby, twoją historię zdrowia, twoje wyniki i dostosowujemy to do twoich indywidualnych potrzeb. A propos organizacji EndoPositive International. Jak duża jest? Jakie wsparcie mogą otrzymać kobiety, które się do niej zgłoszą? W jaki wielu krajach działacie? Jesteśmy w obu Amerykach, w Hiszpanii, w Rosji, a także w Kenii, Nigerii, Autralii, no i w Polsce. Tutaj co miesiąc organizujemy warsztaty, na których wykładają prelegenci z pewnych dziedzin medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej. Można tam spotkać inne kobiety cierpiące na endometriozę, w mniej lub bardziej zaawansowanym stadium choroby. Budujemy też bazę zaufanych lekarzy, od których można uzyskać wsparcie. Edukujemy, łączymy, inspirujemy, pokazujemy, że można z tą chorobą żyć i nie musi ona rządzić naszym życiem. Być może ta choroba jest w naszym życiu po to, żebyśmy poszły jeszcze dalej, byśmy sięrozwinęły, stały się bardziej świadome i zajęły sobą. W swoich działaniach wykorzystujecie nowoczesne kanały komunikacji, takie jak YouTube i media społecznościowe. Czy widać skutek takich waszych działań? Trafiacie do zainteresowanych? Żyjemy w globalnej wiosce, w zasadzie nie ma ona granic. Wystarczy znać angielski, by dzięki jednemu przyciskowi, siedząc w domu, być jednocześnie gdziekolwiek na świecie. Nasz blog jest prowadzony w języku polskim, angielskim, rosyjskim i hiszpańskim. Cały czas się rozwijamy, a media społecznościowe to oczywiście największa machina, by to wszystko rozprzestrzenić. Nie mamy siedziby i robimy wszystko jak najmniejszym kosztem, a wszystkie środki, jakie mamy wykorzystujemy na pomoc chorym kobietom. Udzielacie także wsparcia poprzez sesje na skypie – czego one dotyczą? Czy prowadzisz je sama, czy także inne osoby się tym zajmują? EndoPositive składa się z wielu ekspertów. Psychologowie, lekarze, onkolodzy, ginekolodzy itd. Wszystko można znaleźć na naszej stronie Tak, mamy konsultacje na skype, na Google Hangout, mamy również osobę na Polskę, która robi zielony detoks. Bardzo go polecam każdej „endokobietce”. Tak naprawdę kraj nie ma znaczenia, bo np. Polacy są w całej Europie i nie tylko. Uważam więc, że wykorzystywanie mediów społecznościowych czy programów tego typu jak Skype, jest naprawdę fantastycznym narzędziem, żeby dotrzeć do jak najodleglejszych miejsc na Ziemi, gdzie kobiety są w potrzebie. Chciałabym jeszcze wrócić do zielonego detoksu, o którym wspomniałaś. Czy mogłabyś opowiedzieć o nim więcej? To jest profesjonalna metoda oczyszczania organizmu prowadzona pod naszym ścisłym nadzorem. Detoks jest słowem bardzo modnym dzisiaj, ale by przeprowadzić detoks tak, by nie zaszkodzić, potrzebny jest ktoś kompetentny w tej dziedzinie. Detoks to pierwszy i najważniejszy krok, który przyspiesza drogę do zdrowia. Jeśli zaczniemy od niego, to podczas pierwszych czterech miesięcy całościowego leczenia dajemy niezłego kopa organizmowi, by uruchomił samouzdrawianie, które w nim mamy. Wracając do pierwszego pytania: czy kiedy wracasz do Białegostoku, czy wracają także te przykre wspomnienia i skojarzenia z chorobą, jej początkiem, który mógł się wziąć od wybuchu w Czarnobylu? Czy jednak potrafisz odciąć się od tego i cieszyć naszym miastem? Generalnie odcinam wszystko, co jest negatywne. Jestem osobą bardzo optymistyczną, pozytywną, wesołą i każdy, kto mnie zna, na pewno to potwierdzi. Moje miasto zmieniło się w bardzo piękny sposób i rozbudowało do tego stopnia, że tuż po przyjeździe nie potrafiłam po nim jeździć – jeżdżę dopiero od trzech dni, choć jestem już tutaj 3 miesiące. Wszystko mi się tuj podoba i wcale nie patrzę na Białystok przez pryzmat Czarnobyla, jak w ogóle nie patrzę na swoje życie przez pryzmat mojej choroby. W internecie jesteś wręcz opisywana jako osoba, która pokonała chorobę. To możliwe? Da się ją pokonać! Można z endometriozą żyć bezobjawowo. Czy jest ona uleczalna czy nie, to jest kwestia zawsze sporna, ale można żyć jak najbardziej bezobjawowo. Ja tak właśnie żyję od wielu lat i nie jestem w tym odosobniona – jest wiele kobiet, żyjących z endometriozą bezobjawowo. Są kobiety, które miały wszystko usunięte i nie są dziś na hormonach. Czyli można… Mam jeszcze jedno pytanie o Białystok. A właściwie o wyjazd stąd. Dlaczego wyjechałaś? Jak to się wszystko potoczyło, że działasz na Zachodzie, ale nie zapominając o Polsce? Wyjechanie z Polski było moim marzeniem od dziecka. Jak można przeczytać w mojej książce – w wieku 13 lat wyjechałam do Norwegii i poczułam inny świat. Już wtedy wiedziałam, że nie będę w Polsce mieszkała, ale nie wiedziałam, że to będzie akurat Ameryka. Jestem kobietą przedsiębiorczą, miałam wiele biznesów zanim zaczęłam ten… A ten zaczął się od tego, ze zostałam zdiagnozowana. Oczywiście dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z wagi problemu, że jest to problem ogólnoświatowy. Zaczęłam rozmawiać z innymi kobietami i zobaczyłam, że jest to naprawdę duży problem w Polsce. Postanowiłam pomóc chorym, by lepiej mogły sobie radzić z chorobą. Zrobiłam to z czysto sentymentalnych powodów – po prostu dlatego, że jestem stąd postanowiłam otworzyć grupę także na Polskę. I jest to w tej chwili jedna z najbardziej prężnych moich grup na świecie. Dziękuję bardzo za rozmowę! Ja też dziękuję! Rozmawiała Buhasia

endometrioza jak z nią żyć