Mężczyzna relacjonował, że pilot samolotu specjalnie zatoczył koło, aby zapewnić podróżującym z Islandii do Wielkiej Brytanii niezwykły widok z pokładu. – Dziękuję pilotowi rejsu o nr EZY1806 za to, że wykonał 360 (stopni) w połowie lotu, aby upewnić się, że wszyscy pasażerowie będą mogli zobaczyć niesamowitą zorzę Mount Everest jest najwyższą górą na Ziemi, leży w Himalajach, na granicy Nepalu i Chin. Wysokość Mount Everestu jest przedmiotem sporu. Najwyższy szczyt ma bowiem 8844 lub 8848 m n.p.m. Mount Everest zbudowany jest z granitów, gnejsów, wapieni i łupków. Ściany Mount Everestu mają około 3 km wysokości. Mount Everest tworzy masyw, który z trzech stron posiada lodowce. Szczyt Podróż na trasie Lotnisko Tampa (TPA) → Mount Everest można odbyć środkami transportu: samolot, pociąg lub autobus na 8 sposobów. Wybierz opcję poniżej, aby zobaczyć wskazówki krok po kroku i porównać ceny biletów i czasy podróży w planerze podróży Rome2Rio. Panoramakarte des Mount Everest, Blickrichtung aus Westnordwesten. Der Mount Everest ist ein Berg im Himalaya und mit einer Höhe von über 8848 m (genauer: siehe Höhenangaben) der höchste Berg der Erde. Er gehört zu den 14 Achttausendern und zu den Seven Summits. Der Mount Everest ist seit 1856 nach dem britischen Landvermesser George Już wtedy w któreś wakacje gazdowałam w starym schronisku. Zaproszenie do dołączenia jako gość do wiosennej wyprawy na Mount Everest w 1980 roku zawdzięczam ludziom Tatr – byłam wtedy kandydatką na ratowniczkę. Po powrocie z Himalajów pojechałam prosto do Pięciu Stawów i… zostałam. lirik maula ya sholli wasallim daiman abada maher zain. Dla osób dolatujących indywidualnie: Rozpoczęcie wyprawy: KATMANDU Zakończenie wyprawy: KATMANDU Dzień 1. Wylot z Polski Spotkanie na lotnisku standardowo 2 godziny przed odlotem. Rozpoczynamy wyprawę. Przelot do Katmandu – stolicy Nepalu. Przylot na międzynarodowe lotnisko Tribhuvan w Katmandu i transfer do hotelu. Termin przylotu na miejsce jest uzależniony od wybranego połączenia lotniczego. I albo będzie to ten sam dzień w godzinach wieczornych albo kolejnego dnia z samego rana. W przypadku samodzielnego dolotu uczestnicy odbierani są przez naszych lokalnych współpracowników – na miejscu krótkie powitanie i informacje o planach na dzisiejszy i kolejny dzień. Dzień 2. Katmandu Jeśli lądowaliśmy na lotnisku Tribhuvan dzisiaj rano, czeka nas szybkie ogarnianie w hotelu i ekspresowo wyruszamy na objazd z przewodnikiem po Dolinie Katmandu – miejscu światowego dziedzictwa UNESCO. Dla naszego komfortu mamy zapewniony własny transport. Z uwagi na mnogość atrakcji musimy skupić się na kilku najważniejszych. Oto kilka z nich: tybetańska dzielnica Bodnath, w której znajduje się jedna z największych stup na świecie, Świątynia Swayambhunath z wszechobecnymi makakami, rozległy kompleks świątyń hinduistycznych Pashupatinath z miejscem kremacji nad brzegiem rzeki Bagmati oraz królewskie miasta Patan i Bhaktapur z imponującą rodzimą architekturą. – tybetańska dzielnica Bodnath, w której znajduje się jedna z największych stup na świecie, jest to buddyjskie centrum pielgrzymkowe, które zostało zbudowane w 600 roku przez króla tybetańskiego. Jest to miejsce spotkań ogromnej ilości pielgrzymów z Nepalu, jak również Tybetańczyków, którzy spotykają sie na modłach. – Świątynia Swayambhunath z Powstała w V wieku i jest ważnym punktem związanym z wyznaniami zarówno dla buddystów jak i wyznawców hinduizmu. Opanowana przez wszechobecne makaki. – rozległy kompleks świątyń hinduistycznych Pashupatinath z miejscem kremacji nad brzegiem rzeki Bagmati, jest ważnym obiektem kultu dla wyznawców hinduizmu i tylko oni mają prawo wejść do świątyni, turyści, którzy nie są wyznawcami hinduizmu, oglądać świątynię mogą tylko z drugiego brzegu tejże rzeki. – królewskie miasto Patan to przepiękna architektura wczesnych epok, muzeum, okazałe świątynie których jest wiele w okolicy, muzeum. Będąc w tym miejscu nie pozbędziesz się wrażenia jakby czas zatrzymał się w miejscu o kilkaset lat wstecz. – krolewskie miasto Bhaktapur jedna ze wczesnych stolic Nepalu w XV w. Miasto to jest wpisane na listę UNESCO. Zarówno jak Katmandu i Patan było siedzibą królów. Niestety całe miasto mocno ucierpiało w trzęsieniu ziemi w 2015 roku, Nepalczycy nadal odbudowują miasto , niesety po wielu świątyniach i zabytkach pozostały tylko fundamenty. Dzień 3. Lukla 2840 m – Phakding 2630 m Po śniadaniu transfer na lotnisko w Katmandu – terminal krajowy. Zapewne zaskoczy nas duży ruch i liczne odloty w różne strony Nepalu. Powinniśmy bez trudu zabrać się jednym z pierwszych lotów tego dnia do Lukli, dzięki uprzejmości naszych lokalnych wieloletnich współpracowników. Niespełna godzinny lot małym dwusilnikowym samolotem w Himalaje jest nie lada przeżyciem. Zapuszczenie się w głąb zaśnieżonych himalajskich gigantów, górujących nad pułapem samolotu, z imponującym Gauri Shankar 7134 m w kształcie piramidy jest bezcenne. Lotnisko w Lukli jest znane na całym świecie. Pas startowy lotniska, nie dość, że kończy się niemal pionową ścianą skalną, a już na pewno takie ona sprawia wrażenie, to jeszcze jest nachylony pod kątem, odpowiadającym 12% nachylenia klasycznej drogi samochodowej. I całe szczęście, ponieważ bez tego samolot mógłby nie zdołać wyhamować przed końcem pasa. Taką dawkę adrenaliny najlepiej od razu spożytkować, w związku z czym wyruszamy w trzygodzinny marsz do Phakding, niewielkiej wioski leżącej na wysokości 2630 m. Przed nami pierwsze wiszące mosty. Zaczynamy od schodzenia z 2840 metrów, głównym szlakiem idziemy wąską doliną rzeki Dudh Koshi, podziwiamy szczyt Kusum Kanguru 6367 m, górujący prawie pionowo nad nami. Niedługo potem osiągamy nasz pierwszy cel marszu, przez długi most wiszący docieramy do małej wioski Manjo – Phakding 2630 m, położonej nad rzeką. Lot krajowy: 45 minut / wędrówka: 3-4 godziny / przewyższenie: 400 m do Manjo – Phakding Dzień 4. Namcze Bazar 3440 m Rozpoczynamy marsz poprzez bujną zieleń poprzetykaną potężnymi szczytami Himalajów. Pierwszą połowę dnia zajmuje wędrówka wzdłuż rzeki Dudh Koshi, przez którą kilkakrotnie przeprawimy się na wzniosłych mostach wiszących. Niedługo po wiosce Monjo 2835 m mijamy punkt kontrolny wejścia do Parku Narodowego Sagarmatha (wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Na krótką chwilę wracamy nad rzekę. U zbiegu rzek Dudh Koshi i Bothe Koshi nadszedł czas, aby opuścić dno doliny i rozpocząć strome podejście w kierunku Namcze Bazar. Ta część trekkingu zaczyna się od wyjątkowej atrakcji – przejścia przez nowy Hillary Bridge, jeden z najwyższych mostów wiszących w Nepalu. Następnie podchodzimy powolnym i miarowym tempem stromymi serpentynami, które wiją się przez lasy sosnowe aż do Namcze Bazar. Niedługo potem po raz pierwszy widzimy Mount Everest. Wielu trekkerów, którzy zbyt szybko pokonują ten odcinek trasy, musi zakończyć swoją wyprawę z powodu choroby wysokościowej. Nasz doświadczony przewodnik będzie nam stale przypominał o tym, aby w razie potrzeby zwolnić. Około 2 i pół godziny po Hillary Bridge zobaczymy pierwsze domy Namcze Bazar, miejsca docelowego dzisiejszego dnia. Wkrótce znajdziemy się w zgiełku tego tętniącego życiem miasta targowego – stolicy Szerpów. Duże kamienne domy są wbudowane w strome zbocze góry tworząc malowniczy amfiteatr. Wokół wznoszą się wszechobecne ośnieżone szczyty. Jednym z nich jest potężny Thamserku 6608 m. Namcze zdobędziemy z dużym zapasem czasu, aby wyjść na spacer późnym popołudniem. Spróbujemy wspiąć się o kolejne 250 metrów, na przykład do National Park Visitor Center. Ta najefektywniejsza górska taktyka – „wspinaj się wysoko, śpij nisko”, w znacznym stopniu pomoże dostosować Twoje ciało do dużej wysokości. trekking: 6 godzin / przewyższenie: 900 m Dzień 5. Aktywna aklimatyzacja w Namcze Bazar 3440 m Ten dzień jest poświęcony aklimatyzacji. Ze względów zdrowotnych jest to niezbędna część tego procesu i zasadniczo określa, jak będą przebiegać następne etapy trekkingu. W rezultacie odkryjemy okolice Namcze Bazar. W celu aktywnej aklimatyzacji zaaplikujemy pieszą wycieczkę przez małą wioskę Zaroc i lądowisko helikoptera Syangboche na wzgórze o wysokości 3850 metrów piętrzące się ponad małą przełęczą. Z tego miejsca widok na Mt. Everest, Lhotse, Ama Dablam i wiele innych wspaniałych szczytów jest po prostu niesamowity. Następnie udamy się do uroczo położonej wioski Sherpa Khumjung 3780 m i miniemy miejscową „Hillary School”. Leży ona przy głównej trasie trekkingowej, a mimo to, życie codzienne w wiosce nadal płynie zgodnie z kontemplacyjnym tempem tutejszej ludności. W drodze powrotnej mijamy znany hotel Everest View, po czym ponownie przybywamy do Namcze Bazar. Namcze Bazar ma kształt swoistego amfiteatru i jest główną bazą wypraw himalajskich i ośrodkiem turystycznym z prawdziwego zdarzenia. To tutaj można kupić ciepłe czapki i rękawice z wełny jaka, czy tybetańskie amulety. W trakcie wieczornego odpoczynku podziwiamy sylwetki najwyższych gór świata. Spacerujemy po Namcze Bazar. Pokryte kolorowymi dachami domy rozlokowały się na zboczach gór. Nie ma samochodów ani asfaltu, za to skorzystanie z kafejki internetowej nie stanowi problemu 😉 . trek: 4 godziny / przewyższenie: 500 m Dzień 6. Namcze Bazar – Thame 3800 m Teraz jesteśmy wystarczająco wypoczęci i zaaklimatyzowani, aby zrobić kolejny krok w świat wysokich przełęczy. Nadchodzący dzień jest umiarkowanie trudny i kończy się noclegiem w słynnej wiosce Szerpów, w Thame. Na początek stromym podejściem zostawiamy Namcze Bazar 3440 m za sobą. Przejście przez charakterystyczny grzbiet odsłania nadzwyczajny widok na Himaltu Rolwaling. Szlak prowadzi wysoko nad rzeką Bhote Koshi, prowadząc przez piękne lasy sosnowe, a następnie przez małe wioski Szerpów – przede wszystkim wioskę Thamo 3493 m z bogato odrestaurowanym klasztorem. Wcześniej miniemy wiele czortenów i stup. Po dotarciu do klasztoru zrobimy przerwę na lunch, będziemy mieli też możliwość zwiedzenia wnętrza. Podążając dalej, tam, gdzie dzielą się doliny Bhote Koshi i Tashi Labtsa, przechodzimy przez wysoki stalowy most przecinający wąwóz rzeki Bhote Koshi. Ogromny obraz skalny Guru Rinpocze Padmasambhawy chroni wędrowców na tym imponującym odcinku szlaku. Następnie trekking prowadzi nas wzdłuż spływającego lodowca, który wypływa z przełęczy Tashi Labtsa. Niedługo znajdziemy się pośród budynków słynnej wioski Szerpów – Thame 3800 m, zlokalizowanej przy niesamowicie stromej i niewyobrażalnie wysokiej skalnej ścianie Lumding Himal 6696 m. Thame jest kultowym miejscem dla każdego zdobywcy i historią wielkich Sherpów. To miejsce narodzin dwóch najsławniejszych Sherpów świata, Tenzinga Norgay’a i Apa Szerpa. Pierwszy wraz z Sir Edmundem Hillarym, był pierwszym zdobywcą Mount Everest. Obecnie jego dom z dzieciństwa zajmuje teraz małe muzeum. Apa Szerpa z kolei jest rekordzistą wejść na Mt. Everest – 21 razy! Ponieważ mamy wystarczająco dużo czasu na spacer aklimatyzacyjny, zdecydowanie polecamy wizytę w spektakularnym klasztorze Thame. trek: 5 godzin / przewyższenie: 500 m Dzień 7. Lumde 4368 m Rano po śniadaniu, wspinamy się w morenowym krajobrazie aż do Lumde. Zajmie nam to około 4 godzin. Lumde to zaledwie kilka lodży usytuowanych na niewielkiej polanie, stanowiących ostatnią osadę przed kulminacyjnym podejściem na przełęcz Renjo La. Wędrówka do Lumde jest umiarkowanie trudna, pozostawiając mnóstwo czasu na pochłonięcie nieziemskiego piękna doliny Bhote Koshi, gdzie wydaje się, że czas naprawdę stanął w miejscu. Na początek szlak wiedzie ryczącą rzeką Bhote Koshi, mijając spokojną wioskę Sherpa Taranga 4100 m, która była przedmiotem wielu legend o Yeti. Następna wioska to Marulung 4210 m, w której domy nadal mają dachy z płyt kamiennych. Małe gospodarstwa są ogrodzone murami z suchego kamienia, a jaki spokojnie pasą się na pastwiskach. Nawet w tych szybko zmieniających się czasach spokojna dolina Bhote Koshi prawie całkowicie zachowała swój pierwotny charakter. W Maralung opuszczasz dolinę z krótkim podejściem do miejsca docelowego – pastwisk Lumde 4368 m. Po raz kolejny nasze popołudnie powinno obejmować wycieczkę aklimatyzacyjną. Prawdopodobnie wybierzemy spacer do małego jeziora Renjo na wysokości około 4500 m. trek: 5 godzin / przewyższenie: 600 m Dzień 8. Dzień aklimatyzacyjny w Lumde 4368 m Przybycie do Lumde poprzedza tydzień wędrówki na naprawdę dużych wysokościach i skomplikowanym terenie. Czeka nas też i spanie na wysokościach, które nie schodzą poniżej 4700 m. Z tego powodu bieżący dzień jest kolejnym dniem poświęconym aklimatyzacji. Na papierze może to wydawać się zbyt ostrożne z naszej strony, ale nasze doświadczenie pokazało, że w praktyce takie podejście okazało się najbardziej sprzyjać ogólnemu sukcesowi trekkingu przez trzy przełęcze. Na dzisiejszy spacer aklimatyzacyjny polecamy wycieczkę na pastwisko Chhulung 4650 m we wspaniałej dolinie Bhote Koshi. Chhulung leży na skraju granicy wiecznego lodu, u zbiegu kilku lodowców. Widok na dolinę Chhulung z niezwykłymi wiszącymi lodowcami jest naprawdę niezapomniany. Tajemniczy szlak dalej prowadzi wzdłuż rzeki Bhote Koshi, ostatecznie aż do Tybetu przez lodowcową przełęcz Nangpa La 5716 m, której obecnie nawet tybetańscy handlarze ze swoimi karawanami jaków nie mogą już przemierzać. trek: 5 godzin / przewyższenie: 500 m Dzień 9. Lumde – Renjo La 5360 m – Gokyo 4790 m Dziś doświadczysz jednej z absolutnych atrakcji trekkingu pod Everest przez trzy przełęcze – Everest High Trail – przeprawy przez przełęcz Renjo La. W tym momencie będziesz optymalnie zaaklimatyzowany i dobrze przygotowany do tego etapu. Trekking z Lumde na przełęcz Renjo La jest długi i wymagający, stanowi jeden z najbardziej uciążliwych fragmentów całej trasy. Musimy pamiętać, aby spakować wystarczająco dużo do podręcznego plecaka, aby się napić i zapewnić sobie duży margines czasu na wejście, niezbędny jest wczesny start. Pod względem technicznym przełęcz Renjo La nie jest trudna, ale może stać się mało komfortowa przy złej pogodzie, szczególnie po opadach śniegu. Trek zaczynamy od mozolnego podejścia trawersami niekończącego się zbocza. Po przejściu przez Renjo Khola skracamy stromy grzbiet do pierwszego wysokiego plateau. Następny odcinek jest bardziej umiarkowany, prowadząc przez rozległe pastwiska jaków i małe jeziora na wyższe poziomy terenu. W końcu droga po raz kolejny staje się bardziej stroma, prowadząc do ukrytego górskiego jeziora Angladumba Tsho – gdzie charakter szlaku dramatycznie się zmienia. Teraz nadszedł czas, aby przeciąć strome urwisko z metamorficznej skały przez artystyczny system stopni – aż w końcu staniemy w bramie przełęczy Renjo La 5420 m z flagami modlitewnymi powiewającymi na wietrze. Widok zupełnie nowego świata na wschodzie zapiera dech w piersiach. Cudowny spektakl niezliczonych zamarzniętych 6-ścio i 7-mio tysięcznych szczytów wznoszących się na horyzoncie i górującej nad nimi, legendarnej trójcy ośmiotysięczników – Mt. Everest, Lhotse i Makalu. Daleko poniżej, nad brzegiem turkusowo-niebieskiego jeziora Dudh Pokhari, można już dostrzec nasz cel trwającego trekkingu – wioskę Gokyo i wcinający się za zabudowaniami, szary połysk jęzora lodowca Ngozumba – największego w Nepalu. I tak, po zasłużonym, krótkim odpoczynku, schodzimy w dół do Gokyo 4790 m. Najpierw wąską ścieżką przechodzimy przez skały, a następnie po piargach skrajem małego lodowca, aż do wyraźnej półki. Tutaj trasa ponownie skręca, podążając boczną moreną prosto w dół do brzegu jeziora Gokyo. Teraz, ze wznoszącym się przed nami Cho Oyu 8201 m, nie pozostało nam daleko do lodży, w której poczujemy się niewątpliwie zmęczeni, ale z towarzyszącym temu uczuciem niepomiernej satysfakcji. trek: 8 godzin / przewyższenie: 1100 m Dzień 10. Gokyo Ri 5483 m Wcześnie rano wespniemy się na jeden z najlepszych punktów widokowych w okolicach Mount Everestu – Gokyo Ri. Podejście powinno zająć około 2,5 godziny. Z Gokyo Ri 5483 m będziemy podziwiać panoramę zapierającą dech w piersiach – Mount Everest 8850 m, Lhotse 8516 m, Nuptse 7861 m, Pumori 7161 m, Island Peak 6189 m, pokryte złotym odcieniem wschodzącego słońca. Po osiągnięciu sporej wysokości schodzimy do Gokyo do naszej lodży na śniadanie. Pozostałą część dnia spędzamy na odpoczynku. Jeśli pogoda poranka pokrzyżowała nam plany uniemożliwiając podziwianie panoramy uznawanej przez wielu trekkersów za jedną z najpiękniejszych na świecie to możemy powtórzyć próbę i wejść na punkt Gokyo Ri na zachód słońca. trek: 4 godziny / przewyższenie: 700 m Dzień 11. Dragnag 4700 m Po męczących i spektakularnych dwóch dniach trekkingu, przeprawie przez Renjo La, podejściu na Gokyo Ri, ten dzień można potraktować jako rest’owy. Nie dość, że ma krótszy czas przejścia, to jeszcze będzie nam dane spać nieco niżej, by zregenerować zasoby energetyczne przed jutrzejszą przeprawą przez Cho La 5420 m, drugą z trzech przełęczy naszej trasy. Z Gokyo zaczynamy od delikatnego podejścia wzdłuż dwóch turkusowo-niebieskich jezior – Gokyo Tsho 4734 m i Taboche Tsho 4728 m. Wychodząc z doliny, docieramy do znacznie mniejszego jeziora Langpungu Tsho. To tu szlak na Cho La skręca na zachód, a my przeskakujemy boczną morenę rozległego lodowca Ngozumba. Następnie podążamy łatwo dostrzegalną, pofalowaną ścieżką wzdłuż wypełnionego skałami lodowcowego strumienia. Mijając kilka małych jezior polodowcowych, których wymiary mogą się znacznie różnić w różnych porach roku, idziemy aż do wschodniego brzegu lodowca. Tutaj przecinamy morenę boczną. Po chwili zobaczymy lodże w Dragnag 4700 m. trek: 4 godziny / przewyższenie: 250 m Dzień 12. Dragnag – Cho La 5420 m – Dzonghla 4830 m To będzie najdłuższy, najgorszy, a zarazem najlepszy 😉 dzień całej wyprawy. Nad ranem w pokoju naszej lodży będzie ok. 8 stopni, a na zewnątrz ziiiimno. Wyruszymy w ciemność. Do przełęczy jest ok marszu, a na miejscu musimy być nie później niż o godzinie Później słońce roztapia lód wiążący skały i wzrasta ryzyko spadających kamieni. Za to na szczycie przełęczy czeka na nas uczucie „osiągnięcia” czegoś szczególnego! Zejście również nie należy do banałów. Dzisiejsza wędrówka zajmie nam około ośmiu godzin. Przebrnięcie przez zlodowaconą przełęcz Cho La jest tą drugą absolutną atrakcją naszej wyprawy i samego Everest High Trail. Chociaż wspinaczka z Dragnag do Cho La nie jest tak trudna, jak poprzednia do Renjo La, to i tak nie można jej zlekceważyć. Podobnie jak przełęcz Renjo, Cho La nie stanowi wielkiego wyzwania pod względem technicznym, ale każda zmiana warunków pogodowych, szczególnie podczas opadów śniegu podwaja powagę wyzwania. W przypadku pojawienia się pokrywy lodowej bywa, że niezbędne staje się założenie raków. Będziemy o tym wiedzieli zawczasu podczas pobytu w Dragnag, gdzie można bez trudu wypożyczyć raki w razie potrzeby. Pierwszy odcinek dzisiejszego wejścia prowadzi górskim strumieniem i pastwiskami, aż opuścimy dno doliny stromym zboczem moreny. Następnie przechodzimy łagodnym terenem, po którym spiętrza się decydujące podejście po stromym, skalistym terenie. Szeroki grzbiet przełęczy Cho La 5420 m, ozdobiony kolorowymi flagami modlitewnymi, nie oferuje wspaniałej panoramy pamiętanej z Renjo La, ale szczególnie uderzająca jest odziana w lód piramida pobliskiego Lobuche East 6119 m. Stojąc tam, pośród świata wiecznego lodu, namacalnie poczujesz smak wyprawy i przygody mając przed sobą poziomy trawers lodowca. Po zejściu z lodowca nawigujemy przez strome wypolerowane płyty skalne. Z każdym krokiem widoki stają się bardziej niezwykłe. Ama Dablam 6814 m przedstawia się jak spiczasta piramida, podczas gdy północna ściana Cholatse 6335 m wznosi się pionowo za jeziorem Chola Thso. Ciesz się wędrówką przez tę niezwykłą krainę czarów, która ostatecznie dzisiaj zabierze Cię przez rozległe pastwiska do miejsca docelowego Dzonglha 4830 m. trek: 8 godzin / przewyższenie: 750 m Dzień 13. Lobuche 4910 m Dzisiejszy trekking zabierze nas naprawdę do królestwa Mt. Everestu. Miejsce docelowe to mała osada Lobuche. Będzie bazą wypadową na wejście na Kala Patthar, szczyt słynący z panoramy obozu bazowego pod Everestem – Everest Base Camp. Umiarkowany trekking zaczynamy od Dzonglha, przemierzamy rozległe zbocza nad wielkim jeziorem Chola Tsho. Północna ściana Cholatse, wznosząca się ku niebu za jeziorem, jest absolutnie niepowtarzalnym widokiem. Niedługo dostrzeżemy osławiony szlak Everest Base Camp Trail, który wije się z doliny Imja Khola na południu. Powyżej Dughli nasza ścieżka ostro skręca na północ i zabiera nas umiarkowanym nachyleniem w kierunku terminalnej moreny potężnego lodowca Khumbu. Dołączamy do głównego everestowskiego szlaku, którym podążamy wzdłuż lodowca w stosunkowo płaskim terenie. Sceneria zwala z nóg, przed sobą mamy Nuptse 7861 m i pięknie ukształtowaną piramidę Pumori 7165 m (poprawnie Pumo Ri 😉 ) – przez nas uważaną za jedną z najpiękniejszych gór świata. Wkrótce zobaczysz zabudowania Lobuche 4910 m, w których spędzimy następne dwa dni. Lobuche to baza wypadowa wspinaczki na prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną atrakcję każdej z trekkingowych wypraw pod Everest – Kala Patthar 5643 m. trek: 5 godzin / przewyższenie: 250 m Dzień 14. Lobuche – Gorak Shep 5140 m – Kala Pattar 5643 m Dziś po raz pierwszy na wyprawie zdobędziemy nie 5-tysięczną przełęcz a szczyt. Kala Patthar 5643 m to jeden z naszych głównych podbojów tej wyprawy trekkingowej. Najczęściej podawaną wysokością szczytu, do której znaczna część górołazów się przyzwyczaiła to 5545 m albo 5550 m. Jednak 6 grudnia 2006 roku dokonano bardzo wielu nowych pomiarów i ustalono nową, dokładną wysokość Kala Pattar, minęło jednak sporo czasu zanim się przyjęła. Zaczynając od Lobuche i czując się doskonale zaaklimatyzowanym, ta wędrówka na szczyt będzie bardzo łatwa do pokonania. Na początek dość równy szlak wiedzie przez potężny lodowiec Khumbu przez naprawdę majestatyczny górski krajobraz. Tym bardziej niezwykły jest widok szklanego budynku w kształcie piramidy, zawierającego międzynarodowe Wysokościowe Centrum Badań Naukowych. Niedługo potem przetniemy charakterystyczny grzebień 5110 m lodowca Changri Nup, który na mapie jest wymieniony jako „przełęcz” Lobuche 5110 m – choć termin ten jest być może przesadą. Po przekroczeniu przytłoczonego skałami lodowca dochodzimy do małej osady Gorak Shep 5140 m, gdzie szlak rozchodzi się na dwie części. Główna ścieżka prowadzi bezpośrednio do Everest Base Camp 5364 m a czas przejścia to 2 godziny. Wybieramy drugą odnogę i stopniowo narastającym nachyleniem, aż do czasu gdy szlak stanie się naprawdę stromy i przeprowadzi nas przez głazy skalne wdrapujemy się na Kala Pattar 5643 m. Widok z góry, zwłaszcza na Mt. Everest 8850 m i Nuptse 7861 m przewyższą wszystko, co do tej pory widziałeś. Nie spiesz się i ciesz się tym wspaniałym widokiem – jesteśmy teraz dosłownie u szczytu naszej wyprawy. Wracamy do Lobuche. trek: 8 godzin / przewyższenie: 750 m Dzień 15. Lobuche – Pangboche 3930 m / Lobuche Stąd już wszystko w dół, no może prawie wszystko 😉 . Mamy bowiem dwie opcje zejścia. Albo Everest High Trail zabierze nas na klasyczny szlak pod Everest – Everest Base Camp Trail, albo pozwalając Ci zebrać mnóstwo nowych wrażeń. Zaczynasz w Lobuche, kierując się na południe; w Dughli decydujesz się na bezpośrednie zejście do Pheriche (4240 m), do którego dotrzesz w zaskakująco krótkim czasie: zejście z góry i optymalne zaaklimatyzowanie się sprawią, że poczujesz prawdziwy krok. Po przejściu małej przełęczy (Przełęcz Pheriche, 4270 m), podążasz trasą wzdłuż dość długiego, ale łatwego odcinka wzdłuż brzegów spienionej rzeki Imja Khola, aż do miejsca docelowego: dużej wioski Sherpa Pangboche (3930 m) . Nadal masz czas na zwiedzanie starożytnego klasztoru Pangboche Gompa, położonego kilka minut spacerem nad wioską – którego mnisi są po raz kolejny strażnikami rzekomej skóry głowy Yeti. trek: 6 godzin / przewyższenie: 250 m Opcjonalnie: Powinniśmy wybrać czy odwiedzić bazę pod Everestem czy podążać szlakiem w kierunku trzeciej przełęczy Kongma La 5535 m wtedy te dwa dni, które przeznaczamy na Everest Base Camp oraz Kala Pattar przeznaczamy na przejście przełęczy Kongma La trasą przez Lobuche – Kongma La – Chhukung – Dingboche. Dzień 16. Dingboche 4410 m Ścieżka, którą będziemy dziś podążać prowadzi do wioski Dingboche, miejsca skąd wyruszają wyprawy pragnące zdobyć sześciotysięczny Island Peak. Przez cały dzień towarzyszyć nam będzie widok monumentalnego Ama Dablam – olbrzymiej piramidy skał i lodu. Zobaczymy również południową ścianę Lhotse, na której w 1989r. zginął Jurek Kukuczka. Dzień 17. Tengboche 3860 m Pośród buddyjskich czortenów ruszamy w stronę wsi Tengboche. Malowniczo położona w dolinie rzeki Imja Khola. W mijanych po drodze wsiach, jak i w samym Tengboche znajdują się wiekowe klasztory. Dzień 18. Namcze Bazar 3440 m Pośród lasów rododendronowych wrócimy do magicznego Namcze Bazar. To już przedostatni dzień naszej wędrówki. Nocleg w lodge. Dzień 19. Lukla 2840 m Dzisiejszą trasę znamy już z pierwszego dnia naszego trekkingu. Wieczorem będziemy świętować udaną wędrówkę wraz z Szerpami. Dzień 20. Katmandu Rano wylecimy do Katmandu. To koniec naszej przygody w rejonie Khumbu, ale nie koniec atrakcji. Cały dzień poświęcimy na dalsze zwiedzanie miasta. Ostatni dzień w stolicy i ostatni wspólny wieczór w Nepalu zwieńczy wieczorna kolacja z tanecznym pokazem w wyjątkowym miejscu… Wąskie alejki Thamelu i targi uliczne pozwolą poczuć wyjątkową atmosferę stolicy Nepalu. Wszystko z myślą o górach, wyprawach, trekkerach i alpinistach. Przekonamy się również, że nocne życie w Katmandu jest bardzo intensywne. Dzień 21. Wylot do Polski. Przejazd na lotnisko w Kathmandu i przelot do kraju. Dzień 22. Przylot do kraju. Opcjonalnie: Pogoda w rejonie Lukli bywa kapryśna, dlatego istnieje prawdopodobieństwo, że na lot będziemy musieli czekać, takie przypadki nierzadko miały miejsce już w Lukli choć nam się nie przydarzyły. W związku z tym można założyć dodatkowy dzień-dwa rezerwy. Gdyby udało się powrócić do Kathmandu bez opóźnień istnieje możliwość zorganizowania na zaoszczędzonym czasie raftingu, safari na słoniach w dżungli Parku Narodowego Chitwan, bądź innych atrakcji. Z radością, kilka dni temu, obejrzałem program W. Cejrowskiego poświęcony himalajskim wspinaczkom. Od razu, oczywiście, przypomniały mi się wyprawy do Nepalu. Nie, wcale nie wysokogórskie. Raczej zwykłe wycieczki. Najczęściej jedziemy tam żeby zobaczyć nosorożce w dżungli, niesamowite zabytki starówek w Katmandu, Patanie i Bhaktapurze, świątynie hinduskie i buddyjskie stupy. Himalajskie szczyty oglądamy raczej z okien samolotów w trakcie widokowych lotów Yeti Airlines albo z tarasów hoteli w Nagarkot. Komfortowo i bez wysiłku. Zobacz też: Zwiedzanie. Na zdjęciu widok na Everest z samolotu Ale oczywiście, kiedy jesteśmy w Nepalu, zawsze pada pytanie o współczesny himalaizm. Co słychać, co się zmieniło do czasów pierwszego wejścia na Mount Everest? Jak tam polscy alpiniści? Sir Edmund Hillary, zmarły niedawno, pierwszy zdobywca najwyższego szczytu, był jak najgorszego zdania na temat tego, co dzieje się obecnie wokół Mount Everestu. Dlaczego? Wspinaczkę na najsłynniejszą górę zamieniono w dochodowy, a nierzadko również brutalny biznes. Perspektywa dużych pieniędzy przyciągnęła wielu nieciekawych ludzi. Pojawiły się oszustwa, kradzieże, napady i rabunki. Część wspinających się nie ma już nic wspólnego z etosem himalaisty. Znane są przypadki, gdzie wchodzący na górę mijali umierających towarzyszy nie udzieliwszy im pomocy. Dziś wystarczą pieniądze. Pozakładane są stałe bazy, w których czeka łóżko, śniadanie i … prostytutki. Lekarze pracujący wokół Everestu skarżą się, że coraz częściej leczą choroby weneryczne. Tragarze wniosą sprzęt, wynajęci specjaliści wszystkiego dopilnują. Tak więc, zdobywcą „trzeciego bieguna” może zostać niemal każdy sprawny podróżnik. To już forma turystyki. Drogiej, luksusowej, ale turystyki. Niemal masowej. Himalaje Raczej odróżnia się prawdziwy alpinizm (jako sport) od turystyki. Co innego wspinający się całe życie, profesjonalny alpinista, co innego turysta na wycieczce. Inne zachowanie, inne cele i wartości. Jak wszędzie, tak i tu, są dwa oblicza turystyki. Turystyka, która pomaga, wzbogaca, rozwija i ta, która psuje, niszczy, demoralizuje… Zobacz też: Zakazana turystyka. Inną kwestią są wszystkie dziwne, czasami nieprawdopodobne, rekordy związane z tą górą. Kto pierwszy ze szczytu Mount Everestu wysłał SMS-a, kto pierwszy wylądował tam helikopterem, kto pierwszy zakopał pępowinę swego dziecka, i tak dalej. Jeszcze himalaizm czy już cyrk? Kto był najmłodszym (15 lat), a kto najstarszym zdobywcą (77 lat). Kto pierwszy wziął tu ślub, a kto pierwszy rozebrał się do naga na samym szczycie świata. Każde takie zdarzenie nadaje się na newsa, pozwala sponsorom zainwestować w wysokogórską wyprawę. I się kręci. Polecam też artykuł: Nepal, Himalaje. Bardzo konserwatywny do niedawna Nepal, zmienia się w ostatnich latach, niemal z dnia na dzień. Partie komunistyczne wygrywają demokratyczne wybory, rządzą i wprowadzają coś na kształt inżynierii społecznej. Próbują osłabić system kastowy i definitywnie znoszą ostatnie formy niewolnictwa. W ramach nowoczesnych eksperymentów, jeden z posłów zaproponował promocję Nepalu jako turystycznej mekki dla homoseksualistów. I tak kraj, który jeszcze kilka lat temu za to karał, jutro może być celem turystyki gejowskiej. W planie tym uwzględniono też miejsce dla Everestu. Powstało biuro podróży Pink Mountain, które ma zajmować się organizacją ślubów dla homoseksualnych par, właśnie na najwyższej górze świata. Kilka miesięcy temu, w marketingowy sposób, rząd Nepalu wykorzystał Himalaje, przeprowadzając posiedzenie gabinetu w plenerze na wysokości pięciu tys. metrów. Oczywiście w maskach tlenowych, oczywiście dowieziono ministrów helikopterami, oczywiście były głosy krytyczne. Bo przecież rząd marnuje publiczne pieniądze. Bo znającym Nepal, góry i ogromne potrzeby tego kraju wydało się to po prostu śmieszne. Taki teatr dla ludu. Ale trzeba też uczciwie dodać, że coś osiągnięto. Pisały o tym agencje z całego świata, więc może była to udana promocja największej atrakcji kraju? Edmund Hillary, w 2003 r., biorąc udział w uroczystych obchodach pięćdziesiątej rocznicy zdobycia najwyższej góry świata, swoje wystąpienie zakończył słowami: To, co się teraz dzieje pod Everestem, to jedno wielkie g… Więcej o Nepalu Ze „schroniska” wychodzimy gdy tylko słońce zaczyna muskać wierzchołki himalajskich kolosów. Pióropusz Sagarmathy rozbłyskuje budząc Pumori. Górę Córkę. Córkę Everestu. Jej śnieżnobiałe lodowce lśnią i rażą w oczy wędrowców skrytych w cieniu Nuptse. Everest o świcie Tuż przed świtem temperatura osiąga swoją najniższą wartość. Ktoś mówi, że spada poniżej -25 stopni Celsjusza. Suche, mroźne powietrze wdziera się do płuc. Orzeźwia momentalnie, wypędzając sen z powiek i wspomnienie ciepłego śpiwora. Z kilkunastoosobowej grupy, tylko garstka zdecydowała się ruszyć na pięciotysięcznik – Kala Pattar, nazywany najpiękniejszym tarasem widokowym nepalskich Himalajów. Niska temperatura, wczesna pobudka, wysokość i świadomość długiego trekkingu w dalszej części dnia, zatrzymuje wiele osób w śpiworach. Lingtren (6749 m npm) Changtse (7543 m npm) i przełęcz Lho La (6026 m npm) na pierwszym planie Naszą wspinaczkę zaczynamy na wysokości około 5150 m npm, do wierzchołka mamy 400 metrów w pionie. Jednak zadyszka łapie dość szybko. Przeraźliwy chłód wdziera się przez każdą szczelinę pomiędzy ubraniami. Puchowa kurtka, polar i bielizna termo dają odpowiednią ochronę. Jednak po chwili, dwie pary rękawiczek oraz podwójne skarpety zaczynają przegrywać walkę z mrozem. Zatrzymuję się co kilka kroków, nie po to aby wyrównać oddech, lecz po to aby rozgrzać palce. Próbuję wymachów, pocierania rąk o siebie, ściskania dłoni w pięść lub schowania ich pod pachami. Działa. Ale tylko na chwilę. Zaraz znów trzeba się zatrzymać. Podobnie marzną palce stóp. Czuję jak z każdym krokiem zamieniają się w lodowe sople przyczepione do stóp. Uderzam butami w leżące przy szlaku kamienie by przywrócić krążenie. Ściana Pumori o świcie Cień wielkiej góry zaczyna przesuwać się w moim kierunku. Słońce wspina się na swój szczyt. Nasze spotkanie wspominam bardzo gorąco. Promienie słoneczne wlały we mnie nową siłę. Ciepło rozlewa się po ciele. Zatrzymuję się i wystawiam do słońca jak kot. Ciepła krew dociera do koniuszków placu. Przyjemne mrowienie. Można zdjąć jedną parę rękawiczek, rozpiąć puchówkę… Słońce napełnia mnie wiarą, że wciąż odległy wierzchołek Kala Pattar jest w moim zasięgu. Jeszcze tylko półtorej godziny… Słońce wstające nad granią Nuptse Krok za krokiem, widoki poszerzają się. Za plecami otwiera się lodospad Khumbu, wierzchołek Dachu Świata. Przed oczami jaśnieje Pumori. Wokół morze szczytów, których nazwy nie znam, nie pamiętam, lecz które zachwycają swoimi sylwetkami. Obserwuję radość zdobywców wierzchołka, która dodaje mi skrzydeł. Zbieram resztki energii i ruszam by dołączyć do tańca radości. Wyrzut endorfin na szczycie. Przybijam piątki z przyjaciółmi z grupy i kompletnie nieznajomymi. Jest nas tylko garstka. Każdy z nas zdobył swój mały Everest i może w spokoju cieszyć się sukcesem. 5550 m npm Gdy emocje opadły, znajduję osłonięte od wiatru miejsce, popijam pachnącą ziołami nepalską herbatę z termosu i rozkoszuję się widokami. Przede mną Nuptse (7861 m npm), ostra, falująca grań, przeplatana śniegiem i skałą. Ze stromych żlebów zaczynają lecieć lawiny. Biała chmura pędzi w kierunku dna doliny. Ciągnie za sobą coraz więcej srebrzystego puchu. Przysłania coraz większy obszar. Dopiero po chwili dźwięk dołącza do tego spektaklu. Odrzutowy samolot przetacza się przez lodowiec. Bombardowanie zakończone. Znów niczym niezmącona cisza. Everest (8848 m npm), skalista piramida, dymiąca zwiewanym ze szczytu śniegiem. Obiekt marzeń himalaistów, który broni się przed natrętami zamarzniętą fosą lodowca Khumbu, a przed wzrokiem ciekawskich piramidką tworzące Zachodnie Ramię. Od lewej: Khumbutse (6665 m npm), Changtse (7543 m npm), Mt. Everest (8848 m npm), Przełęcz Południowa (7925 m npm), Nuptse (7861 m npm). Na pierwszym planie jeziorka pod Pumori. Lekko w prawo, oddzielone od Czomolungmy Przełęczą Południową (7925 m npm), chowa się nieśmiałe Lhotse (8414 m npm). Wcześniej prężące skaliste muskuły, od strony Kala Pattar, ustępuje wyższej sąsiadce. Ukrywa się za plecami Nuptse. I tylko ciekawsko wygląda wierzchołkami, jak ślimak ze skorupki, żeby sprawdzić czy ktoś patrzy. Panorama ze szczytu W południowej panoramie zdecydowanie wyróżnia się Ama Dablam (6856 m npm). Śnieżna wieża, która przyciągała wzrok podczas trekkingu, nie daje o sobie zapomnieć. Jest jak latarnia morska, wyznacza kierunek marszu pod górę oraz powrotu do domu. W kierunku południowym Zaraz za plecami wystrzeliwuje w granatowe niebo Pumori (7165 m npm). Obły grot ogromnej strzały tworzy granicę pomiędzy Nepalem, a Tybetem. Jest niemym świadkiem tragedii rozgrywanych na stokach okolicznych gór. Z jej łez utworzyły się niewielkie jeziorka u podnóża szczytu. Pumori Kala Pattar. Podobno to najpiękniejszy taras widokowy Nepalu. Dwa ośmiotysięczniki na wyciągnięcie ręki, morze niezliczonych „mniejszych” szczytów aż po horyzont oraz Pumori będące cały czas w zasięgu wzroku podczas podchodzenia. Podobno to także najwyższy (5550 m npm) nepalski szczyt, na który można wejść bez specjalnego pozwolenia. A to wszystko około 2,5 godziny z Gorakshep, przez które przechodzą wszyscy himalajscy trekkersi zmierzający do Everest Base Campu. Czy było warto? A nie przekonały Cię powyższe zdjęcia? Everest View Trek (lub też Namche Bazar trek) to takie podstawowe wprowadzenie do obszaru Khumbu. Jest szczególnie odpowiedni dla tych, którzy boją się dużych wysokości lub po prostu nie mają siły na ukończenie pełnego trekkingu do bazy pod Everestem lub trekkingu na trzech siodłach. Nawet podczas tego marszu zobaczysz najwyższą górę świata, Mount Everest, Lhotse czy Ama Dablam. Dzień 1 - 2 Trekking do Namche Bazar Początek poświęcony jest przeniesieniu się do ** Lukli ** (2850 m npm), punktu startowego trekkingu. Lot małego samolotu nad zielonymi grzbietami gór jest tego wart, ale punktem kulminacyjnym jest lądowanie na bardzo krótkim pasie startowym. Poza kilkoma starymi domami nie widać go w samym Lukle. Jeśli więc przyjedziesz wcześniej, wybierz się na marsz w kierunku ** Namche Bazar **. Następnego dnia czeka na Ciebie reszta marszu do Namche Bazar. Prawie przez cały dzień zejdziesz poniżej trzech tysięcy metrów ale ostateczne podejście na pewno zajmie Ci choć trochę (z Lukli bez problemu można się tam dostać w jeden dzień, co jest idealne dla tych, którzy z czasem są skorpionami). Ta część trekkingu jest najbardziej zatłoczona, ponieważ każdy musi tam jechać iz powrotem. ** Namche Bazar ** (3440 m jest już stosunkowo wysokie, więc niektórzy już tu wyczuwają wysokość. Odtąd musisz pomyśleć o aklimatyzacji, aby nie dostać choroby górskiej. Część planu podróży Artykuł: Lot Katmandu - Lukla Wycieczka pod Everest jest pożądanym celem wielu odwiedzających Nepal. Jednym ze sposobów stosunkowo łatwego dotarcia tam jest… Kontynuuj czytanie Część planu podróży Artykuł: Wycieczka Lukla - Namche Bazar Marsz z Lukli do Namche Bazar to rozgrzewkowy etap trekkingu na Everest prowadzący prawie na całej długości poniżej trzech… Kontynuuj czytanie Część planu podróży Artykuł: Wycieczka po Namche Bazaar Namche Bazar (3440 m npm) to największe miasto w całej dolinie Khumbu, malowniczo położone w okrągłym amfiteatrze górskim. Jeśli… Kontynuuj czytanie 3 - 4 dzień Wioski Szerpów i podróż przez dolinę Bhote Khosi Następnego dnia jednodniowy spacer po wioskach Szerpów ** Khumjung ** i ** Khunde **, położonych nad bazarem Namche. Ponadto po drodze z ** Everest View ** po raz pierwszy zobaczysz Everest, Lhotse i mityczną Ama Dablam. Na koniec następuje etap, na którym oddzielasz się od tłumów zmierzających na Everest najkrótszą możliwą trasą i wyruszasz w kierunku ** Thame ** w dolinie Bhote Koshi. Oprócz trasy naszego trekkingu prowadzą tu jeszcze dwa trudniejsze – przez niebezpieczne siodło ** Tesi Lapcha ** (5755 m do ** doliny Rolwaling ** i dalej na przełęcz ** Nangpa la (5806 m **, gdzie niegdyś istniał szlak handlowy soli do Tybetu. Tam też prowadzi wędrówka przez trzy siodła, jako bardzo fajna alternatywa dla klasycznego marszu na BC Everest. W okolicach Thame można również wybrać się na wycieczkę do ładnego klasztoru lub wybrać się na spacer i wspiąć się na szczyt ** Sunder Peak ** do pięciu tysięcy metrów nad poziom morza. Część planu podróży Artykuł: Wycieczka do Khumjung i Khunde Popularna wycieczka aklimatyzacyjna prowadzi na Everest i dalej do wiosek Szerpów Khumjung (3780 m npm) i Khunde (3860 m npm).… Kontynuuj czytanie Część planu podróży Artykuł: Wycieczka Namche Bazar - Thame Wycieczka do Thame (3800 m z Namche Bazar może być tylko jednodniową wycieczką aklimatyzacyjną, na kolejny początek… Kontynuuj czytanie Część planu podróży Artykuł: Spaceruj po Thame Jeśli wyruszysz wcześnie rano z Namche Bazar do Thame, nadal będziesz miał dużo czasu na popołudniową wycieczkę po okolicy.… Kontynuuj czytanie Dzień 5 - 7 Wróć do Kathmandu Z Thame możesz przejść tą samą drogą przez ** Namche Bazar ** lub jeśli masz więcej siły i alternatywny marsz przez ** Kongde ** (4250 m npm), skąd czeka na Ciebie kolejny ładny widok na Everest. Jeśli się pośpieszysz, za dwa dni wrócisz do Katmandu, za trzy w wygodniejszym tempie. Ludzi online: 797, w tym 21 zalogowanych użytkowników i 776 gości. Wszelkie demotywatory w serwisie są generowane przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.

mount everest widok z samolotu