Udając, że nie wiesz, co się wydarzyło lub twierdząc, że nie ma o czym mówić, tylko odkładasz w czasie to, co nieuniknione. Decyzje w sprawie związku po zdradzie trzeba podjąć jak najszybciej. Być może rozstanie będzie mniej bolesne niż przeżywanie wszystkiego setki razy na nowo.
Nie umiem przestać myśleć. Chwile pisaliśmy typu ile lat się już nie widzieliśmy, on reaguje na moje zdjęcia czy moich dzieci bardzo ciepło itd. Nie wiem co o tym myśleć- jakie on ma zamiary, chęci.
Rezultat był taki wszyscy uczestnicy zaczęli myśleć o czymś tak niezwykłym jak białe nosi znacznie więcej niż wcześniej. Tak więc próba dobrowolnego stłumienia tych myśli i wspomnień nie tylko nie działa, ale każe nam myśleć o tym, co chcemy trzymać z dala od naszego umysłu, co sprawia, że czujemy się bardziej zestresowani.
To jedna z najsilniejszych i najbardziej skutecznych metod manifestacji, dzięki której (nie tylko według obracających się w tej tematyce tiktokerek i tiktokerów), można przyciągnąć miłość do swojego życia i sprawić, że konkretna osoba nie będzie mogła przestać o tobie myśleć. Wypróbowałam love letter method.
W tym przewodniku będziesz w stanie stawić czoła swoim lękom, przestać rozmyślać na zawsze i zarządzać lękiem w prosty sposób. Czytając ten podręcznik odkryjesz sprawdzoną metodę i będziesz miał do dyspozycji przewodnik, który stopniowo, ale skutecznie prowadzi do dobrego samopoczucia psychofizycznego i równowagi ciała i
lirik maula ya sholli wasallim daiman abada maher zain. Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Mirmila Użytkownik Postów: 3 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 26-05-2014 21:37 A nie lepiej wyrzucić zakalec i popracować nad czym¶ smaczniejszym... Jasne że z cukierni można do¶ć szybko i łatwo dostać substytut... tyle że potem pozostaj± mdło¶ci i zbiera się na wymioty... nie wspominaj±c już o tym że ciężko docenić obiad czekaj±cy w domu na który zwyczjnie nie ma się ochoty, kucharz/rka wkurzony/a, zawiedziony/a. Komu to potrzebne? Chyba tylko skończonemu idiocie Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć W¶cibski Go¶ć Nadistota Postów: Bardzo dużo Data rejestracji: Od zawsze Dodane dnia 28-07-2022 19:55 Reklama Góra Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Tiger Użytkownik Postów: 2 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 26-05-2014 21:53 Yorik A jakie to składniki ? Gdyby taki przypis istniał nikogo z nas by tu nie było ... każdy z nas jest dla siebie kucharzem i to od niego zależy jakie ciasto bedzie jadł ... Cukiernia to najprostsze rozwi±zanie, ale chwilowe, czasem kosztowne i nie obejdzie sie bez konsekwencji po takim ciachu wiec po co sie narażać na nieprzyjemno¶ci - zatrucie cieżko sie leczy Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Yorik Administrator Postów: 3957 Miejscowo¶ć: W-fka Pomógł: 15 Data rejestracji: Dodane dnia 27-05-2014 09:41 Mirmila, .. tyle że potem pozostaj± mdło¶ci i zbiera się na wymioty... nie wspominaj±c już o tym że ciężko docenić obiad czekaj±cy w domu na który zwyczjnie nie ma się ochoty, No wła¶nie; Nawet dziecko wie, że słodkiego nie je się przed daniem głównym; dobre jest na podwieczorek To Emocje s± najlepszym paliwem Życia, ¬le ukierunkowane staj± się Broni± Masowego Rażenia Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Mirmila Użytkownik Postów: 3 NowyPomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 27-05-2014 19:59 Yorik czyż deser nie jest integraln± czę¶ci± obiadu? Ale masz rację można go jadać na podwieczorek. Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Yorik Administrator Postów: 3957 Miejscowo¶ć: W-fka Pomógł: 15 Data rejestracji: Dodane dnia 27-05-2014 22:58 Integraln± ? To chyba w przedszkolu No ale co to za deser ? To Emocje s± najlepszym paliwem Życia, ¬le ukierunkowane staj± się Broni± Masowego Rażenia Edytowane przez Yorik dnia 28-05-2014 03:59 Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć Deleted_User User deleted! Postów: 0 NowyMiejscowo¶ć: nowhere Pomógł: 0 Data rejestracji: Dodane dnia 28-05-2014 00:15 Dopiero syty Ma apetyty. Jan SztaudyngerThis user has been deleted! Autor RE: Jak przestać o niej my¶leć B40 Administrator Postów: 1380 Miejscowo¶ć: 3City Pomógł: 8 Data rejestracji: Dodane dnia 28-05-2014 02:18 JW dokładnie nic dodać nic uj±ć. Jestem tego przykładem. Yoriku zacytuję: Sprawa jest prosta jak drut. Je¶li komu¶ na kim¶ naprawdę zależy, ma czyst± miło¶ć i jest słaby, to nie dopuszcza do sytuacji z którymi nie będzie mógł sobie poradzić i które mog± całkowicie wymkn±ć się spod kontroli. A teraz co ? bo oszaleje ? błagam, pomóżcie ? A niby jak ? Dokładnie bo to proste. Jeżeli nie masz do¶ć siły nie wchodzisz w żadne tego typu zwi±zki. Porównał bym to do osoby nieumiej±cej pływać a rzucaj±cej się na głębok± wodę. To nie jest kwestia tego czy nurt Ciebie porwie ale czy utoniesz. A prawdopodobieństwo jest duże. Inn± kwesti± jest to że po 3 latach zwi±zku b. krótko szukasz odskoczni (może pod¶wiadomie, ale szukasz). Odno¶nie smakoszy ciastek. Cudowny wypiek może okazać się pięknie udekorowanym ciachem w stylu bajaderka=przegl±d tygodnia. Jak smakowała ¶wieży p±czu¶ nie sprawdzisz. Bo p±czek wybierze tego dla kogo będzie smaczniejszy niż tiramisu, Wiesz czytam to co napisałe¶ i odnoszę wrażenie że szukasz usprawiedliwienia słowa poparcia. Na pewno nie ode mnie. Chcesz nowe ciacho idĽ do innej cukierni a tego już nie dotykaj. Wiesz może kto¶ będzie chciał je zje¶ć a nie maił by ochoty wiedz±c że kto¶ "dotykał" jego wypiek, gorzej zostawił na nim ¶lady. Nie ten jest odważny, kto nie czuje strachu, ale ten, kto potrafi go pokonać Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
Mam 17 lat i choć może się wydawać, że w tym wieku raczej nie spotka się miłości na całe życie, to jednak ja chyba ją znalazłam, tyle że nie mam raczej szans na jej spełnienie. Znam się z Tomkiem od czasów gimnazjum, już w pierwszej klasie mi się podobał, ale było to tylko dziecięce zauroczenie, i szybko się z niego wyleczyłam. Wszystko znów się zaczęło pod koniec trzeciej klasy, on nagle się mną zainteresował. Były długie rozmowy na wszelkie tematy, wygłupy w szkole. Początkowo miałam go za zwykłego kolegę, który lubi ze mną spędzać czas, ale te jego spojrzenia, próby przebywania jak najbliżej mnie dały mi do zrozumienia, że coś do mnie czuje, chociaż on nigdy mi o tym nie powiedział. No i tak skończył się rok szkolny, mieliśmy wprawdzie jakieś ognisko klasowe, ale ja wyjechałam na całe wakacje za granicę i nawet o nim zapomniałam, poszliśmy do różnych szkół, zmieniłam nr telefonu, nawet nie starałam się zdobyć jego. Po wakacjach spotkałam go dopiero w październiku w kościele! Siedzieliśmy po przeciwległych stronach i ciągle wymienialiśmy spojrzenia. Potem przez chwilę ze sobą rozmawialiśmy i tyle. Ciągle o nim myślałam, ale gdy nie widziałam go dłuższy czas, wszystko wracało do normy. Tyle, że każde spotkanie z nim, każdą imprezę, na której się zetknęliśmy, mocno przeżywałam, nie mogłam jeść, spać, uczyć się. On był w każdej mojej myśli, nie robił pierwszego kroku, a czułam, że nie jestem mu obojętna. Od chwili kiedy zrozumiałam, że go kocham, minęło już prawie 2 lata i nic z tego nie wyszło. Ostatnio, jakiś miesiąc temu, zaprosiłam go na półmetek. Zgodził się bez wahania, ale żałowałam tego, nie wiem dlaczego, może dlatego, że miałam nadzieję, że coś z tego będzie i bałam się rozczarowania. On był bardzo spięty, mało mówił, przyglądał mi się badawczo, zadedykował dla mnie piosenkę i był miły. Tyle, że po tej imprezie on nie dawał żadnego sygnału, może to moja wina, bo przez tydzień nie siedziałam na gadu, bałam się, że on napisze, poprosi o spotkanie, a ja bym spanikowała i powiedziała nie. Mimo że go kocham, starałam się dawać mu powody do tego, by nie czuł, że jest dla mnie najważniejszy, przeciwnie, powiedziałam, że idę na studniówkę z kimś innym, on z kolei nie zaprosił mnie na swoją osiemnastkę. Wiem, że to dziwne, że ja i moje zachowanie jest dziwne, ale nie potrafię się od niego uwolnić, chciałabym wymazać go z pamięci, ale nie umiem. Czekam, że napisze, zadzwoni, ale to jest bezcelowe. Nie mogę jeść, cokolwiek zjem, od razu boli mnie brzuch, nie mogę spać, a najbardziej boję się powrotu do szkoły, teraz są jeszcze ferie, ale ja nie wyobrażam sobie, jak mam się uczyć, zakuwać do sprawdzianów. Wiem, że dla niego gotowa byłabym poświęcić wiele, plany, ambicje, wymarzone studia, byle tylko być z nim. Moja mama mówi, że przesadzam, ale ja w to wątpię. Nie mogę pomyśleć, że jak wyjadę z domu na studia, znajdę potem pracę, a on założy rodzinę, będzie miał swoje życie, nie mogę znieść tej wizji, a ona mnie prześladuje. Są momenty, gdy chciałabym wyjechać na drugi koniec świata, nie wiedzieć nic o nim, co robi, z kim się spotyka, ale potem zdaję sobie sprawę, że bez tej wiedzy o nim straciłabym sens życia, on nadaje mu całą radość... Mam pytanie, czy istnieje coś takiego jak całkowite usunięcie wszystkiego, co związane z Nim, tak jakbym go nigdy nie spotkała, nic o nim nie wiedziała. Pomóżcie, bo sama nie dam rady o nim zapomnieć. Czy mam iść do psychologa? KOBIETA, 17 LAT ponad rok temu Witam, niestety, nie istnieje żaden sposób na to, aby wymazać z pamięci swoje wspomnienia związane z kimś innym. Nawet jeśli pozbędziesz się wszystkiego, co kojarzy Ci się z Tomkiem, wyjedziesz do innego miasta, on zawsze będzie obecny w Twoich myślach. Jedyną dostępną metodą jest nauczenie się, jak sobie z tym radzić. Piszesz, że Tomek jest dla Ciebie bardzo ważny, często o nim myślisz, jednak Twoje zachowanie nie wskazuje na to. Myślę, że Twojemu koledze będzie się trudno domyślić, co do niego czujesz, jeśli starasz się za wszelką cenę ukryć swoje prawdziwe uczucia. Dając mu wyraźne sygnały, że nie jesteś zainteresowana dalszym kontaktem czy związkiem, trudno oczekiwać, że odezwie się do Ciebie pierwszy. Jeśli zależy Ci na dalszej znajomości z Tomkiem, proponuję Ci, abyś pierwsza się do niego odezwała i zaproponowała spotkanie. Postaraj się zachowywać naturalnie i nie udawaj, że jest Ci obojętny. Oczywiście nie musisz od razu wyznawać mu miłości, ale takie niezobowiązujące spotkania mogą z czasem przerodzić się w coś więcej. Jeśli natomiast nie chcesz utrzymywać kontaktu z kolegą, postaraj się zaangażować w jakieś pasjonujące zajęcie. Spotykaj się z przyjaciółmi i skup się na swoich celach. Z pewnością minie trochę czasu do momentu, aż Tomek stanie się dla Ciebie obojętny. Jeśli ten okres będzie dla Ciebie bardzo trudny i bolesny, skorzystaj z pomocy pedagoga szkolnego. Pozdrawiam Cię serdecznie 0
Życie jest dużo łatwiejsze, kiedy przyjmujesz wszystko z uśmiechem – to fakt. Optymiści żyją dłużej, mają mniejsze ryzyko zawału serca i nie przejmują się pierdołami, które nie mają znaczenia. Jak jednak nie myśleć negatywnie, kiedy co miesiąc humor psuje ci kredyt, na uczelni mnóstwo zajęć, nie możesz znaleźć pracy, czujesz się samotny, a twoja dieta w ogóle nic nie daje? Czy da się być pozytywnym, wiodąc normalne życie z problemami? Da się. Trzeba tylko zrobić obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Słyszeliście kiedyś teksty o potędze umysłu? O tym, jak ważne jest nastawienie i podejście do sprawy? Pewnie tak. Ale zakładam, że niektórzy z was prychnęli pod nosem i pomyśleli, że łatwo jest być radosnym, jak się ma kupę kasy, dobrą pracę, piękną figurę i ciekawe życie, a dużo gorzej, kiedy problem goni problem, ciągle coś jest nie tak i nie wszystko wychodzi tak, jak powinno. Tyle, że często twój smutek i twoje złe poczucie humoru to twoja własna wina. Są ludzie, którzy ciągle twierdzą, że są nieszczęśliwi i że mają powody do smutku. Naprawdę. Mimo miłych rzeczy, które je spotykają, nie potrafią przestać myśleć negatywnie i spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Nie dochodzi do nich, że nikt z nas nie jest skazany na bycie nieszczęśliwym. To najczęściej nasza własna decyzja. Nawet, jeżeli w życiu się nie układa, możesz czuć się dobrze. Bo każde podejście do życia da się zmienić – wystarczy tylko zacząć i chcieć tej zmiany, a wszystko dalej pójdzie samo. JAK PRZESTAĆ MYŚLEĆ NEGATYWNIE? ZACZNIJ NOTOWAĆ POZYTYWY Czasami kiedy słyszę rady w stylu „porozmawiaj ze sobą”, „powiedz sobie codziennie do lustra, że jest super” to czuję się nieswojo. Próbowałam kilka razy tego typu rzeczy, ale na mnie to w ogóle nie działa – czuję się jak głupek, patrząc na swoje rozczochrane oblicze w lustrze i mówiąc sztucznym, dziarskim głosem „jesteś super, Marta, ale ładnie wyglądasz!”. Dużo lepszym sposobem na zamienienie myślenia na pozytywne – nie ważne, czy chodzi o myślenie o tobie, czy ogólnie – jest spisywanie na kartce codziennie wieczorem lub co drugi dzień albo co tydzień rzeczy, które ci się udały, które były miłe, fajne, pozytywne. Ważnym punktem tego zadania jest fakt, że to nie muszą być rzeczy spektakularne i wielkie: dajcie spokój, nie codziennie awansujemy w pracy, dostajemy piątkę albo (w moim przypadku) prowadzimy trening czy przekraczamy jakąś liczbę czytelników na blogu. Doceń MAŁE rzeczy – ich jest naprawdę mnóstwo! Ja w tym tygodniu byłam w restauracji i jadłam potrawy, które wcześniej widziałam tylko w Piekielnej Kuchni. To jest pozytyw! W tym tygodniu także dostałam małą paczkę, plusa na zajęciach i skończyłam książkę, którą już dawno chciałam skończyć. Ach, no i zafarbowałam włosy! Widzisz? Tego nie musi być dużo i to nie musi być wielkie, ale ważne, żeby było. Możliwe, że na początku trudno ci będzie w ogóle zauważyć coś pozytywnego wokół siebie – jeśli nie potrafisz tego zrobić, poproś kogoś bliskiego o pomoc, czasami sami nie widzimy swoich sukcesów. Najfajniejsze w tym ćwiczeniu jest to, że o ile na początku idzie opornie, o tyle po jakimś czasie nagle zaczynasz zapisywać coraz więcej rzeczy, bo NASTAWIASZ SIĘ NA TO, ŻEBY WIDZIEĆ POZYTYWNIE. Dlatego właśnie to działa – wiedząc, że musisz coś zapisać dzisiaj na kartce, automatycznie zwracasz uwagę na miłe rzeczy! Dzięki temu to nie jest głupie ćwiczenie, które nic nie daje, a coś, co rzeczywiście sprawia, że myślisz mniej negatywnie fot. Patrycja Kastelik. WYMAGAJ, ALE NIE PRZESADZAJ Wszyscy chcemy być gwiazdami rocka, biznesmenami, świetnymi sportowcami, uczniami, studentami i pracownikami, ale żadne z nas nie może być samolotem. Ludzie wpadają w dwie skrajności: albo nie wymagają od siebie w ogóle (co też jest złe i prowadzi do smutku, a nawet depresji) albo wymagają od siebie ZBYT DUŻO. Coś ci się nie udało? Spróbuj jeszcze raz. Pamiętaj, że nie musisz robić wszystkiego idealnie i że każdy od czegoś zaczynał. Jeśli mimo wielu starań ciągle ci jakaś konkretna rzecz nie wychodzi – spróbuj poszukać innego wyjścia! Powtarzanie cały czas tej samej rzeczy, która za pierwszym razem ci nie wyszła, w ten sam sposób nic nie da – przecież nic nie zmieniłeś, więc efekt będzie ten sam! 🙂 Należy coś zmienić, żeby następnym razem zadziałało. Miej tylko na uwadze, że nikt nie jest we wszystkim idealny i że perfekcjonizm nie zawsze jest dobry – warto czasami odpuścić, a nie się zajeżdżać. Jeżeli czujesz, że to jest twój problem – usiądź z kartką papieru i wypisz wszystko, czego od siebie wymagasz i zastanów się, czy czasami nie przesadzasz. Skreśl kilka pozycji, a na tych, które zostały, porządnie się skup. Nie dość, że szybciej osiągniesz swoje cele, to jeszcze wyluzujesz i przestaniesz się tak dołować. PRZESTAŃ ZAZDROŚCIĆ To niestety coś, co często obserwuję – ludzie non stop porównują się do innych (przeczytaj o tym tekst: dlaczego Basia jest lepsza od ciebie?) i zazdroszczą. Po prostu. Zazdroszczą ocen, lepszych ubrań, większych zarobków, a nawet takich pierdół jak większa liczba lajków pod zdjęciem. Problem polega na tym, że zazdroszczenie innym prowadzi do dwóch rzeczy: po pierwsze, stajesz się jadowity i uszczypliwy, a każdy sukces kogoś innego cię złości, po drugie, zaczynasz się dołować („dlaczego nie jestem taka szczupła jak Ania?”). Fakt, że coś się komuś udało, że ktoś osiągnął sukces, że ktoś ma coś, co ty chcesz mieć powinien cię MOTYWOWAĆ do tego, aby samemu spiąć tyłek i zacząć coś robić w tym kierunku! Zazdroszczenie nie daje niczego oprócz złych uczuć. Przestań patrzeć na kogoś i zajmij się sobą – gwarantowana poprawa nastroju i sukcesy, które nagle się na ciebie posypią, kiedy przestaniesz oglądać się na innych i zaczniesz dbać o siebie. Jak przestać zazdrościć innym? Najlepiej zacząć od tego, że za każdym razem, kiedy łapie cię zazdrosna myśl, pomyśleć o tym, dlaczego tak jest. Czy ty też chcesz mieć to, o co jesteś zazdrosny? A może po prostu boli cię to, że ktoś ma lepiej? Po znalezieniu źródła problemu możesz zacząć go naprawiać: spróbuj się motywować czyimś sukcesami albo wytłumacz sobie, że to, że ktoś coś ma nie oznacza, że ci to zabrał. Bo nie ukradł ci przecież niczego. Chcesz mieć to samo? Zacznij myśleć jak to zrobić, zamiast zamykać się w schematach bez wyjścia i głupiej zazdrości. ZACZNIJ DOCENIAĆ I PRZESTAŃ ZAKŁADAĆ, ŻE BĘDZIE ŹLE Doceniaj to co masz, bo masz dużo i założę się, że twoje życie nie jest nawet w połowie tak złe, jak sobie o nim myślisz. Posłuchaj tego: ostatnio mój kolega wygrał w konkursie, do którego się zgłosił. Kiedy zaczęłam mu gratulować, wzruszył ramionami i powiedział, że się nie cieszy, bo po pierwsze, wolałby wygrać w innym konkursie, a po drugie, boi się, że teraz będzie czuł na sobie presję i że wszystko będzie do dupy. Mój kolega wykonał dwa podstawowe błędy: po pierwsze, w ogóle nie docenił wygranej, tylko od razu pomyślał, że mogłoby być lepiej i że to nic takiego. Po drugie, zaczął od razu zakładać, że teraz dotknie do presja i wszystko zmieni się na gorsze. Co za głupie myślenie! Patrząc na sprawy w ten sposób, NIGDY nie poczujesz szczęścia. Zawsze będzie coś, co nie będzie ci pasowało i co mogłoby być lepsze i zawsze będzie coś, co będzie truło ci nastrój, bo z góry założysz, że nie wyjdzie. Ogarnij się trochę, człowieku! Naprawdę, usiądź na tyłku, weź głęboki oddech i niech dotrze do ciebie, że jesteś szczęściarzem. Że wychodzi ci to, to i to, że masz to i to. Bo masz wiele, tylko przez swoje czarnowidztwo i przez niedocenianie rzeczy, nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. I zapamiętaj łatwą zasadę – jak czegoś nie doceniasz, to prędzej czy później to stracisz. To dotyczy związków, przyjaciół, sylwetki, pracy, sukcesów. Wszystkiego. Moim zdaniem, niedocenianie jest jedną z najgorszych rzeczy, jaką ludzie robią i zarazem najłatwiejszym sposobem na to, żeby na własne życzenie się unieszczęśliwić! Mam nadzieję, że ludziom, którzy ciągle myślą negatywnie, ten post pomoże. Jeśli po jego przeczytaniu dalej uśmiechacie się ironicznie i myślicie, że to kupa bezużytecznych rad i liczyliście na coś lepszego, jakiś większy konkret – przeczytajcie ten wpis jeszcze raz, bo to znaczy, że dalej nie kumacie, że wszystko zaczyna się od was i że to w waszym interesie leży, żeby zacząć. Nie ma magicznego rozwiązania, są za to konkretne rzeczy, które warto zacząć zmieniać i sprawy, nad którymi warto się zastanowić. Można mówić: a ja mam gorzej, jak mam się cieszyć, skoro jestem chory, moja mama jest chora, mam kredyt, nie mam pieniędzy, nie mogę znaleźć pracy, jestem samotny – ale każdy z nas ma swój własny krzyż i nie możesz mówić, że ty masz gorzej od innych, bo coś tam. Tak naprawdę nie wiesz nigdy do końca, z czym zmaga się drugi człowiek i czy naprawdę ma gorzej. Zamiast tego pomyśl, ile fajnych rzeczy posiadasz, ale ich nie dostrzegasz! I na koniec powiem ci tajemnicę – zmienisz nastawienie i wszystko nagle zacznie się układać. Dlaczego? Bo podchodząc pozytywnie do życia, zaczyna ci się chcieć coś zmieniać i robić więcej, a wtedy o sukces nie trudno. Wręcz przeciwnie: on sam wpada do kieszeni. I tego wam wszystkim życzę 🙂
Mam 24 lata i jestem kompletnie niezaradna życiowo. Mieszkam z rodzicami, nie mam pracy, wszystko za mnie się załatwia – nawet wizyty u lekarza. Odczuwam lęk przed samodzielnym pójściem w nieznane miejsce lub też takie, w którym byłam tylko raz. Nie pojadę autobusem ani pociągiem, którym wcześniej nie jechałam z kimś i którego trasy nie znam na pamięć. Nie pójdę do urzędu załatwić żadnych spraw – po prostu mnie to przeraża. Boję się, że się zgubię, że nie będę wiedziała jak mam załatwić daną sprawę, co powiedzieć, itd. Unikam też kontaktów z innymi ludźmi, o ile są to nieznajomi, ze znajomymi i rodziną nie mam problemów. Boję się iść do pracy. Obawiam się, że nie będę wiedziała co mam robić, jak postępować z pracodawcą, jak załatwiać formalności i jestem jednocześnie pewna, że nie będę się nadawała. W swoim odczuciu jestem głupią osobą, niewartościową i bardzo niezaradną życiowo. Wszystkiego się boję i od wszystkiego uciekam. Prawie w ogóle nie odczuwam radości, ponieważ w mojej codzienności dominuje lęk, stres i strach, który wszystko inne przyćmiewa. Czuję się przegrana. Od mniej więcej 15 roku życia, cierpię na depresję i nerwicę. Leczyłam się psychiatrycznie i chodziłam na terapię do psychologa, trochę pomogło. Nigdy nie byłam w związku, czuję się niewystarczająca. Boję się tego, że osoba z którą bym się związała, zobaczyłaby w końcu wszystkie moje braki, znudziłaby się mną i zostawiła. Chciałabym się w końcu usamodzielnić, przestać być pasożytem i ciężarem dla rodziny. Chciałabym przestać się bać, że sobie nie poradzę. Tylko zastanawiam się, czy to jest możliwe, bo zaczynam tracić nadzieję. Bardzo proszę o radę. Pani Martyno, To, co Pani sobie uświadamia, to już jest początek zmiany na dobre. Samoświadomość jest do zmiany niezbędna, zwłaszcza, gdy jest do tego wola i motywacja. W wieku 24 lat można jeszcze bardzo dużo osiągnąć, a nabyta wiedza życiowa będzie w tym pomocna. Z opisu wnioskuję, że rodzice są wobec Pani nadopiekuńczy, czyli wyręczający prawie we wszystkim, ale tym samym uczący bezradności. Zachęcam do przeczytania artykułu, w którym szczegółowo opisałam przyczyny i skutki nadopiekuńczego stylu wychowania. Bardzo dobrze, że czuje Pani chęć do usamodzielnienia się, co w połączeniu z wytrwałością w tym postanowieniu jest jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Na pewno przydatna będzie psychoterapia, dzięki której łatwiej będzie rozpocząć ten proces. W przeszłości terapia pomogła Pani, więc i tym razem, dzięki nastawieniu na zmianę, jej skuteczność jest wysoce prawdopodobna. Co warto zmienić? Przede wszystkim myślenie o sobie – trzeba uwierzyć w siebie, w możliwość zmiany swojego życia poprzez stopniowe wejście w dorosłe życie. Jeśli czegoś naprawdę chcemy, to mobilizują się w nas wszystkie siły potrzebne do zrealizowania danego celu. Jako pierwszy krok zalecałabym zapisanie się do psychologa, a najlepiej do psychoterapeuty. Co jest w tym istotne – opisałam w tekście. Sugeruję rozważenie wspólnie z psychologiem uczestnictwa w terapii grupowej, a być może też wspomagania farmakologicznego, np. przeciwdepresyjnego. Równolegle proponuję wspieranie się lekturą (poradniki, Internet) na temat wiary w siebie, poczucia własnej wartości, radzenia sobie z lękiem, nieśmiałością itp. Proponuję dobrać ją sobie tak, aby treść była dla Pani przystępna. Drugim krokiem powinna być praca zarobkowa – nawet najprostsza, po to, aby nabrać świadomości, że jest to w ogóle możliwe do zrealizowania. Samo codzienne pokonywanie drogi z domu do pracy będzie treningiem samodzielności. Obawy o nieporadność w pracy są wynikiem lęku przed tym. Jednak trzeba mieć też na uwadze, że wielu ludzi znajduje sobie pracę, czasem w innym kraju, nie znając języka ani obyczajów innej społeczności, ale z czasem następuje tzw. adaptacja do nowej sytuacji w danym środowisku. Wraz z poznaniem zasad, które obowiązują w miejscu pracy, pojawi się oswojenie. Trzeba po prostu spróbować i przekonać się, że nie taki diabeł straszny, jakiego malują. O stresie w pracy napisałam w tekście. Jeśli chodzi o załatwianie różnego rodzaju spraw w urzędach, to stopniowo będzie Pani przyzwyczajała się do tego typu rzeczy. Nikt nie musi umieć wszystkiego od razu, poza tym spraw urzędowych nie załatwia się codziennie. Dobrym treningiem dla Pani może być robienie zakupów, wysyłanie listów na poczcie, zaniesienie ubrania do pralni, itp. Trzecim krokiem mogłaby być wyprowadzka od rodziców. Na początku np. do wynajmowanego pokoju – będzie to kolejny trening usamodzielniania się. Bywając wśród ludzi, łatwiej jest spotkać kogoś bliskiego. Być może pozna Pani kogoś i razem zamieszkacie. W związkach rzeczywiście bywa tak, że poznajemy braki partnera – to drugi etap znajomości, bo na początku jesteśmy zachwyceni drugą osobą. Prawdziwe uczucie pozwala zaakceptować kogoś wraz z wadami, ale warto na bieżąco doceniać zalety partnera. Proszę pamiętać, że mimo negatywnego myślenia o sobie, Pani również posiada dobre cechy, wystarczy po prostu je dostrzegać i doceniać. Zachęcam do zapoznania się z artykułem o trudnościach w nawiązaniu bliskiej relacji. Do zrealizowania wyżej opisanego planu potrzeba czasu oraz cierpliwości i wytrwałości. Oczywiście zdarzać się będą chwile słabości, które przytrafiają się każdemu. Należy je jednak traktować jako przejściowe trudności na drodze do satysfakcji z osiągnięcia sukcesu, którego Pani życzę. to poradnia psychologiczna, której misją jest pomoc rodzinom w pokonywaniu kryzysów, ze szczególnym uwzględnieniem pracy z parami i małżeństwami, które znajdują się w sytuacji około rozwodowej. nie mediuje rozwodów, zawsze walczymy o uratowanie związku i rodziny.
jak przestać myśleć o zdradzie